IPO

IPO – co to jest i jakie ma znaczenie dla spółki akcyjnej

Zaciągnięcie kredytu w banku nie jest jedyną możliwością pozyskania przez firmę kapitału potrzebnego na realizację jej planów rozwojowych. Inna opcja to emisja akcji i zaoferowanie ich szerokiemu gronu inwestorów w ofercie publicznej. W razie powodzenia przedsięwzięcia spółka zyskuje prestiż i środki finansowe, a inwestorzy wzbogacają swoje portfele inwestycyjne o kolejny walor. 

Z tekstu dowiesz się: 

  • Co oznacza skrót IPO? 
  • Jak kupić akcje spółki przed jej debiutem na giełdzie? 
  • Z jakich etapów składa się proces IPO? 
  • Emisja akcji, IPO, giełda i co dalej…? 

W czasie istnienia spółki akcyjnej może się pojawić pomysł jej zarządu, by śmiały projekt rozwojowy sfinansować nie kredytem, a środkami pozyskanymi z publicznej emisji akcji. Realizacja takiego zamiaru nie jest wcale prosta i szybka. Wymaga spełnienia bardzo wielu rygorystycznych wymagań stawianych przez organy nadzorujące rynek finansowy oraz giełdę papierów wartościowych, na której mają być notowane akcje. Na dodatek nie ma wcale gwarancji, że cały proces zakończy się sukcesem, czyli objęciem wszystkich akcji przez inwestorów. 

Prestiż związany z obecnością na parkiecie skłania zarządy spółek do podjęcia wyzwania i przygotowania zarządzanej przez siebie firmy do giełdowego debiutu. Oferta publiczna daje inwestorom możliwość nabycia akcji jeszcze zanim rozpoczną się ich notowania. Spójrzmy, jak do tego dochodzi. 

IPO – co to jest i dlaczego jest ważne? 

Skrót IPO pochodzi od angielskiego określenia initial public offering i odnosi się do pierwszej publicznej oferty akcji danej spółki. Jej przeprowadzenie pozwala dotychczasowym właścicielom dowiedzieć się, jak rynek ocenia ich firmę, jak postrzega perspektywy jej rozwoju. 

Propozycja nabycia akcji skierowana do min. 150 osób lub nieoznaczonego kręgu odbiorców nazywana jest ofertą publiczną i wiąże się z koniecznością sporządzenia prospektu emisyjnego opisującego spółkę i warunki nabycia jej akcji. 

W ofercie mogą się znaleźć zupełnie nowe akcje (w ten sposób firma pozyska nowy kapitał) lub udziały posiadane przez dotychczasowych właścicieli, co skutkuje zmniejszeniem ich zaangażowania w firmę lub zupełnym wycofaniem się z niej. W pierwszym przypadku mówimy o emisji akcji i ich emitencie (spółce, która ogłasza IPO), a w drugim o sprzedaży i sprzedającym. 

Wycena akcji w ofercie publicznej, a zwłaszcza ich pierwsze notowania na giełdzie, mają istotne znaczenie dla wizerunku spółki. Jeśli proponowana cena jest zbyt wysoka, firma może nie znaleźć chętnych do objęcia wszystkich wyemitowanych akcji. Z kolei nieudany debiut giełdowy, zwłaszcza z ceną poniżej tej z oferty publicznej, niekiedy przekłada się na szybkie pozbywanie się akcji przez małych inwestorów, którzy chcą odzyskać choć część swoich pieniędzy. W efekcie notowania dołują, rośnie niechęć do papierów danego podmiotu jako tych, które nie dają zarobić. 

Zmiana negatywnego wizerunku jest trudna, dlatego tak ważne jest przeprowadzenie debiutu giełdowego z odpowiednią ceną i we właściwym momencie. Chodzi nie tylko o sytuację w samej spółce, ale i na rynkach finansowych, stąd w czasie kryzysu wiele debiutów jest przesuwanych czy wręcz odwoływanych. 

Pierwsza oferta publiczna – co to oznacza dla spółki? 

Pierwsza oferta publiczna i związane z tym przygotowania do giełdowego debiutu to często okazja do uporządkowania wielu spraw organizacyjnych wewnątrz firmy, podsumowania jej dotychczasowej działalności we wszystkich obszarach, jasnego wytyczenia celów inwestycyjnych i sprzedażowych na przyszłość. Okres przygotowawczy trwa co najmniej kilka miesięcy. Bywa, że w trakcie przygotowań pomysł wejścia na giełdę zostaje porzucony wobec mnogości wymagań, szczegółowości procedur, którym spółka musi sprostać. 

Przyjrzyjmy się poszczególnym etapom IPO. 

Proces IPO krok po kroku 

Przygotowanie spółki do debiutu giełdowego opisane jest w wielu przepisach prawa, m.in. w ustawie Prawo o ofercie publicznej z 2005 r., Kodeksie postepowania administracyjnego i rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego dotyczącym prospektów emisyjnych związanych z ofertą publiczną papierów wartościowych. 

Pierwszy krok to przekształcenie firmy w spółkę akcyjną. Jeśli dany podmiot działa już w tej formie prawnej, to można od razu przejść do podjęcia przez walne zgromadzenie akcjonariuszy uchwały o zamiarze wejścia na giełdę papierów wartościowych i upoważnienia członków zarządu do podpisania z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych umowy o rejestrację akcji. 

Zanim do tego dojdzie, konieczne jest przeprowadzenie drobiazgowej, obiektywnej i obejmującej bardzo wiele obszarów działalności firmy analizy, czyli procesu due diligence. W sferze finansowej kluczowy jest wybór biegłego rewidenta, który gruntownie zbada finanse spółki. Nie mniej ważne jest pokazanie pozycji rynkowej firmy, jej mocnych i słabych stron, perspektyw i zagrożeń dla jej rozwoju. 

Po zebraniu danych przychodzi czas na przygotowanie prospektu emisyjnego. Kto odpowiada za jego zawartość i jak powinien zostać przekazany do oceny opisano w wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) dotyczących procedury weryfikacji i zatwierdzania prospektów. Natomiast we wspomnianej ustawie podany jest wykaz obowiązkowych informacji, które muszą się znaleźć w prospekcie emisyjnym, m.in. opis historii firmy i zakresu jej działalności, przedstawienie osób z zarządu oraz sytuacji finansowej spółki, perspektyw jej rozwoju wraz z zagrożeniami, które mogą go zakłócić (np. mocna konkurencja, ryzyko walutowe). 

Można stwierdzić, że dla powodzenia (lub nie) oferty publicznej najważniejsze jest zaprezentowanie jej szczegółów: liczba oferowanych akcji, ich cena, sposób nabycia przez inwestorów oraz planowana data debiutu giełdowego i oczywiście cel, na jaki mają być przeznaczone pozyskane środki. 

Zatwierdzony przez KNF prospekt emisyjny jest ważny przez 12 miesięcy. Na mocy tzw. Paszportu europejskiego można się nim posługiwać w innych krajach Unii Europejskiej i na ich rynkach poszukiwać kapitału. 

Nie bez znaczenia jest też określenie polityki dywidendowej. Wskazanie, że w pierwszych latach po debiucie spółka będzie przeznaczała wypracowane zyski na dalsze inwestycje może zniechęcić część inwestorów, zwłaszcza tych nastawionych na inwestycję w krótkiej perspektywie czasowej. Dla tych myślących długoterminowo często jest to zachętą, gdyż wskazuje na możliwość skokowego wzrostu wartości spółki po zrealizowaniu przez nią pakietu planowanych działań. 

Po zatwierdzeniu prospektu emisyjnego przez KNF przychodzi czas na spotkania członków zarządu z dziennikarzami, analitykami i inwestorami, prowadzenie różnorodnych działań marketingowych, które mają zapewnić powodzenie emisji, czyli objęcie przez inwestorów wszystkich oferowanych im akcji. Aktywność związaną z promowaniem oferty określa się terminem roadshow. 

Równolegle powinien zostać złożony wniosek do Komitetu Zarządzającego Giełdą Papierów wartościowych (GPW) o wprowadzenie akcji do obrotu giełdowego i wyznaczenie daty pierwszego notowania. 

Jak kupić akcje przed debiutem spółki na giełdzie? 

Kiedy formalności są już załatwione, przychodzi czas na ruch inwestorów. W określonym przedziale czasowym mają oni możliwość zapisania się na pożądaną liczbę akcji za pośrednictwem konkretnego domu maklerskiego (lub ich konsorcjum), który na mocy umowy z emitentem występuje w roli oferującego. 

Akcje oferowane są za ustaloną cenę lub z ceną minimalną. Pierwsza opcja jest mało elastyczna, nie pozwala na reakcję na zmianę otoczenia rynkowego. Gdyby do niej doszło, proponowana cena mogłaby okazać się za wysoka, co przełożyłoby się na mniejsze zainteresowanie inwestorów, lub zbyt niska, przez co nie zostanie w pełni wykorzystana możliwość pozyskania kapitału. Najlepszym rozwiązaniem dla emitenta/sprzedającego jest wstępne określenie ceny minimalnej i po zebraniu od inwestorów deklaracji cen, po jakich są gotowi kupić akcje, ustalenie ostatecznej ceny oferowanych papierów wartościowych. 

Po zebraniu zamówień można ocenić, czy oferowana liczba akcji wystarczy dla wszystkich chętnych, czy każdy z nich otrzyma tyle walorów, na ile się zapisał. W przypadku dużego zainteresowania ofertą konieczna jest proporcjonalna redukcja zamówień. Po dokonaniu obliczeń następuje przydział akcji i zapisanie ich na kontach poszczególnych inwestorów, w przypadku redukcji niewykorzystane środki są im zwracane. 

Proces IPO kończy wniosek do zarządu giełdy o dopuszczenie akcji do obrotu i ich debiut na parkiecie. Zgodnie z tradycją debiutująca spółka witana jest dźwiękiem dzwonka, po czym rozpoczynają się notowania. O pełnym sukcesie emisji mówimy w sytuacji, gdy nie tylko doszło do objęcia wszystkich akcji, ale ich cena podczas debiutu była wyższa od ceny sprzedaży. 

Po przeprowadzeniu IPO spółka przestaje być prywatną, a staje się publiczną (giełdową), co wiąże się z obowiązkiem publikowania sprawozdań finansowych, przestrzegania procedur przekazywania informacji, które mogą mieć wpływ na notowania. 

Dalsze losy spółki na giełdzie zależą od jej zarządu, osiąganych rezultatów finansowych, prowadzonej polityki dywidendowej. Nie ma przeszkód, by firma przygotowywała kolejne emisje akcji. Mogą one być oferowane każdemu chętnemu albo tylko dotychczasowym akcjonariuszom, np. ze specjalną zniżką. 

Bywa, że po pewnym okresie zmienia się koncepcja rozwoju firmy i jej akcje są skupowane od drobnych akcjonariuszy i spółka jest wycofywana z parkietu. Inwestorzy stają przed dylematem, w który z dostępnych na rynku instrumentów finansowych zainwestować. 

Jaki sens ma korzystanie z IPO? 

Można sobie zadać pytanie, po co kupować akcje przed ich debiutem na giełdzie, skoro wkrótce będą dostępne na parkiecie? Skorzystanie z IPO wiąże się z oceną, że podczas debiutu giełdowego walory osiągną wyższą cenę, dzięki czemu można będzie odnotować szybki zysk. Jest to wielce prawdopodobne, gdy spodziewana jest redukcja zleceń kupna, bo spółka budzi duże zainteresowanie inwestorów. Historia pokazuje, że faktycznie często przekłada się to na przewagę popytu nad podażą podczas debiutu, co winduje kurs akcji. Trzeba jednak zauważyć, że możliwa jest też sytuacja odwrotna – spółka rozpoczyna swoją przygodę na giełdzie z cenę niższą niż ta w procesie IPO. 

W obu przypadkach inwestor staje przed pytaniem – co robić? Przy wyższej cenie giełdowej rodzi się pokusa realizacji zysku, ale i myśl o możliwym dalszym wzroście kursu, a więc i wyższych zyskach. Z kolei przy debiucie poniżej ceny z IPO pojawia się chęć pozbycia się posiadanych walorów i poszukania innej okazji inwestycyjne czy wręcz obawa o dalsze spadki i tym większa ochota do sprzedaży, by ograniczyć straty. 

Niestety nie ma jednej konkretnej wskazówki, jak należy się zachować. Wszystko zależy od indywidualnej oceny sytuacji przez inwestora, tej rynkowej i własnych finansów. 

Emisja akcji, IPO, giełda i co dalej…? 

Czy pierwsza publiczna emisja akcji i ich debiut na giełdzie papierów wartościowych pozwalają zarządowi spółki akcyjnej zrezygnować ze stawiania sobie ambitnych celów i zająć się jedynie bieżącym zarządzaniem firmą? Nie, giełdowy debiut to tylko koniec jednego etapu działalności. W kolejnych latach spółka musi swoimi wynikami potwierdzać słuszność zapisanej w prospekcie emisyjnym strategii rozwoju, generować zyski, którymi będzie się dzieliła z akcjonariuszami, wypłacając im dywidendę. 

Giełda to swoiste okno wystawowe, w którym firma prezentuje wyniki finansowe, w przejrzysty i transparentny sposób informuje o swoich działaniach, nie tylko biznesowych, ale i społecznych, ekologicznych. Dzięki pozytywnym informacjom kreuje swój wizerunek, co będzie miało duży wpływ na możliwość pozyskania kapitału z kolejnych emisji akcji, gdyby taki pomysł pojawił się w przyszłości. 

Nie ma przeszkód, by po debiucie na jednym parkiecie, spółka zadebiutowała na innym. Obecność firmy nawet na kilku giełdach, czyli cross-listing, nie należy do rzadkości, bo buduje to jej markę, wpływa na płynność akcji, daje dostęp do kolejnych rynków. Co do zasady notowania akcji danej spółki na wszystkich parkietach, na których jest obecna, powinny być takie same, oczywiście po uwzględnieniu różnic kursowych. Teoretycznie więc możliwe jest kupienie taniej walorów w jednym miejscu i sprzedanie ich drożej w innym, ale to już temat na zupełnie inny artykuł. 

Dodaj komentarz