obligacje skarbowe co to i czy warto inwestować

A może… obligacje skarbowe? Czym są i czy warto w nie inwestować?

Obligacje skarbowe to propozycja dla inwestorów szukających przede wszystkim pewnych i stabilnych zysków. Popularne „skarbówki” posiadają gwarancję ze strony skarbu państwa, co czyni je jednymi z najbezpieczniejszych papierów wartościowych na świecie. Kupując obligacje skarbowe, nie powinniśmy jednak oczekiwać „kokosów”. Ich aktualna rentowność w Polsce nie jest najwyższa, choć i tak jest pod tym względem lepiej niż w wielu innych krajach.

Z tekstu dowiesz się:

  • Czym są obligacje skarbowe i jakie są ich rodzaje?
  • Jak wygląda rentowność tych papierów w Polsce i w innych krajach?
  • Czy możliwa jest sytuacja, w której obligacje przyniosą stratę?

Obligacje skarbowe – co to takiego? 

Obligacje skarbowe to rodzaj papierów wartościowych, których emitentem są rządy poszczególnych państw. W przypadku Polski, za emisję tego typu obligacji odpowiedzialny jest Minister Finansów (formalnie robi to jako osoba reprezentująca Skarb Państwa). Sprzedając obligacje, rząd otrzymuje od inwestorów określoną sumę pieniędzy, jednocześnie zobowiązując się, że w określonym czasie zwróci całą kwotę wraz z należnymi odsetkami. 

Obligacje skarbowe w całości zabezpieczone są gwarancjami ze strony Skarbu Państwa (główne źródło majątku Skarbu Państwa stanowią przychody z podatków pobieranych od obywateli). Zgodnie z obowiązującym prawem, odkupienie obligacji od inwestorów ma pierwszeństwo przed innymi wydatkami rządowymi (np. wydatkami na wojsko, administrację czy infrastrukturę). Taki układ sprawia, że obligacje skarbowe stanowią pewny i bardzo bezpieczny rodzaj inwestycji.  

Czy warto inwestować w obligacje skarbu państwa? 

Postawmy sprawę jasno – pod względem możliwej do osiągnięcia stopy zwrotu, obligacje skarbowe nie stanowią zbyt atrakcyjnej formy inwestowania. Rentowności „skarbówek” emitowanych przez większość wysokorozwiniętych gospodarek (do tej grupy coraz więcej osób zalicza także Polskę) oscylują na symbolicznym poziomie od 0% do 2%. Niechlubnym rekordzistą jest obecnie Szwajcaria, gdzie oprocentowanie jest najniższe na świecie i wynosi -0,5%. Tak, to nie pomyłka – kupując helwecki dług, należy liczyć się z tym, że nie tylko nie zarobimy na tej inwestycji złamanego franka, ale jeszcze dopłacimy do interesu (taki stan rzeczy wynika w dużej mierze z ujemnych stóp procentowych obowiązujących w tym kraju). W innych krajach jest pod tym względem tylko minimalnie lepiej – w przypadku obligacji niemieckich również mamy do czynienia z ujemną rentownością (-0,4%), natomiast papiery amerykańskie pozwolą zarobić zaledwie 0,7%. Polska na ich tle prezentuje się względnie atrakcyjnie z rentownościami na poziomie mniej więcej 1,5% w skali roku (wszystkie podane wartości dotyczą obligacji z 10-letnim okresem wykupu).  

Aktualne rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wybranych państw 

Emitent Oprocentowanie (%) 
Szwajcaria -0,5 
Niemcy -0,4 
Wielka Brytania 0,2 
Kanada 0,7 
USA 0,7 
Nowa Zelandia 0,7 
Australia 0,9 
Włochy 1,0 
Polska 1,5 
Węgry 2,4 
Źródło: Trading Economics

Inflacja i podatki obniżają atrakcyjność inwestowania w obligacje 

Analizując opłacalność inwestowania w obligacje skarbu państwa, oprócz ich nominalnej rentowności powinno uwzględniać się także inne czynniki. Jednym z najistotniejszych jest inflacja – parametr, który co do zasady obniża atrakcyjność tego typu papierów. Aby to wyjaśnić, posłużymy się przykładem. 

Załóżmy, że w danym kraju mamy inflację na poziomie 2 procent. Oznacza to, że za koszyk towarów i usług, które dziś kosztują powiedzmy 100 złotych, za rok będziemy musieli zapłacić już 102 złote. Z tego powodu, aby chociaż zachować wartość nabywczą posiadanych pieniędzy, potrzebujemy instrumentu, który zapewni przynajmniej dwuprocentową stopę zwrotu. Jeśli zwrot będzie niższy, to po roku za nasz kapitał będziemy w stanie kupić mniej niż przed rozpoczęciem inwestycji (nawet uwzględniając odsetki, które w tym czasie zarobimy). Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia obecnie w Polsce, gdzie poziom inflacji przewyższa rentowność „skarbówek” o przynajmniej 1 pkt procentowy (stan na sierpień 2020 roku).  

Kolejny ważny czynnik to podatki. W wielu państwach, w tym także naszym kraju, inwestorzy zobowiązani są do podzielenia się osiąganymi zyskami z Urzędem Skarbowym. W przypadku Polski stawka podatkowa wynosi 19%. Oznacza to, że poza nielicznymi wyjątkami od każdej zarobionej na inwestycjach złotówki niemal 1/5 należy przesłać na konto fiskusa. 

Rodzaje obligacji skarbowych 

Obligacje skarbowe mogą mieć różne okresy zapadalności, odmienne sposoby naliczania i wypłaty odsetek oraz różne oprocentowanie. “Skarbówki” różnią się też pod względem grona inwestorów, którzy mogą dokonać ich zakupu. Jeśli chodzi o okres zapadalności, to obligacje co do zasady emituje się na okres przynajmniej 1 roku (papiery o krótszym terminie określa się bonami skarbowymi). Brak jest natomiast ograniczenia, jeśli chodzi o maksymalny czas wykupu. W praktyce największą popularnością wśród inwestorów cieszą się obligacje z terminem zapadalności od 1 roku 10 lat, chociaż na rynku znaleźć można także papiery 30-letnie (popularne zwłaszcza w USA), a nawet 100-letnie (takie papiery wyemitowała m.in. Austria). Jeśli chodzi oprocentowanie, to może mieć ono charakter zmienny (np. być zależne od aktualnego poziomu inflacji bądź rynkowych stóp procentowych) lub stały.  

Obligacje skarbowe różnią się także ze względu na sposób wypłaty pieniędzy inwestorom. Najpopularniejsze na rynku są tzw. obligacje kuponowe. Ich posiadacze w regularnych odstępach czasu (np. raz na pół roku, w tzw. okresach odsetkowych) otrzymują należne odsetki, natomiast kapitał zwracany jest dopiero w momencie wykupu. Alternatywą dla obligacji kuponowych są obligacje zerokuponowe, które oferuje się z dyskontem względem ceny, po której zostaną wykupione (różnica stanowi zysk inwestora).  

W przypadku polskiego rynku wyróżnia się ponadto obligacje detaliczne (dostępne wyłącznie dla inwestorów indywidualnych za pośrednictwem PKO Banku Polskiego) oraz obligacje hurtowe (oferowane dla szerszego grona inwestorów, z możliwością ich późniejszej odsprzedaży na zorganizowanym rynku giełdowym).  

Inwestowanie w obligacje – czy warto? 

W świetle prezentowanych przez nas do tej pory informacji, inwestowanie w obligacje skarbowe może wydawać się być pozbawione sensu. Po co bowiem „mrozić” swoje pieniądze na okres kilku czy kilkunastu lat, skoro zarobione w tym czasie odsetki nie zrekompensują utraty wartości pieniądza spowodowanego inflacją. Z jednej strony to absolutna prawda, z drugiej – jeśli jako alternatywę mamy trzymanie pieniędzy na nieoprocentowanym rachunku bankowym bądź w przysłowiowej skarpecie, to zakup obligacji wyda się nieco bardziej sensowy (minimalizujemy w ten sposób naszą realną stratę).  

Obligacje skarbowe – gdzie kupić? 

Indywidualni inwestorzy mogą zakupić obligacje skarbowe zarówno na rynku wtórnym (np. na warszawskim Catalyście), jak również na rynku pierwotnym, w ramach sprzedaży organizowanej przez Ministerstwo Finansów. W pierwszym przypadku do zakupu niezbędny będzie rachunek maklerski. Sam zakup odbywa się natomiast na analogicznych zasadach jak kupno akcji. Z kolei do kupna obligacji na rynku pierwotnym potrzebne będzie nam konto prowadzone przez PKO BP (tylko ten bank umożliwia obecnie zakup obligacji detalicznych). 

Kupno „skarbówek” okaże się jeszcze bardziej uzasadnione, jeśli np. zainwestujemy w obligacje detaliczne indeksowane inflacją. Są to papiery, których oprocentowanie (z pewnym uproszczeniem) będzie zawsze przewyższać tempo wzrostu cen w gospodarce. Aktualnie w ofercie Ministerstwa Finansów dostępne są cztery rodzaje takich papierów. Dla przykładu, obligacje z 4-letnim terminem zapadalności zapewniają oprocentowanie równe inflacji z poprzedniego okresu bazowego powiększone o 0,75 pkt procentowego, natomiast papiery 10-letnie oferują dodatkową marżę na poziomie 1,00%. Przy takich parametrach, niezależnie od poziomu inflacji, wartość nabywcza naszych oszczędności będzie z biegiem czasu rosnąć (pomijamy skrajny przypadek, kiedy inflacja będzie bardzo wysoka; wówczas z uwagi na podatek od zysków kapitałowych oprocentowanie netto obligacji może spaść nieco poniżej poziomu inflacji).  

Obligacje czy lokata – co wybrać? 

Oprocentowanie obligacji skarbowych oraz zyski na lokatach bankowych poruszają się zazwyczaj tą samą trajektorią. Oznacza to, że jeśli rentowności obligacji będą rosnąć, to prawie na pewno w górę pójdą też odsetki oferowane przez banki. Ta korelacja wynika w dużej mierze z tego, że oprocentowanie zarówno lokat, jak i obligacji jest ściśle powiązane z poziomem oficjalnych stóp procentowych. 

Dla przykładu – w lutym 2020 roku, kiedy główna stopa procentowa NBP wynosiła 1,5%, na trzymiesięcznych obligacjach skarbowych również można było zyskać 1,5%, natomiast średnie oprocentowanie depozytów bankowych wynosiło w tamtym czasie 1,49%. 

Obecnie, kiedy stopy procentowe są znacznie niższe, oprocentowanie lokat i obligacji kształtuje się na poziomie odpowiednio: 0,52% i 0,5%. Stąd, aby móc jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co jest lepsze, należałoby zagłębić się w szczegóły takie jak m.in. kwota, jaką mamy do ulokowania czy czas, na jaki możemy “zamrozić” nasze oszczędności.  

Drugi argument za kupnem obligacji skarbowych to wspomniana na wstępie stuprocentowa gwarancja ze strony skarbu państwa. Dzięki niej już w momencie rozpoczęcia inwestycji wiemy, ile wyniesie przyszły zysk (wyjątek to obligacje indeksowane, których oprocentowanie jest zmienne w czasie). Dla porównania – akcje czy większość innych rodzajów aktywów, pozbawione są jakiejkolwiek gwarancji. Do czego może to prowadzić, przekonaliśmy się chociażby w marcu 2020 roku. Panika na światowych giełdach sprawiła, że główne indeksy akcji (w tym polski WIG20) w ciągu zaledwie trzech tygodni straciły na wartości po kilkadziesiąt procent. Tymczasem na rynku obligacji skarbowych obserwowana była odwrotna tendencja. Wielu inwestorów w poszukiwaniu tzw. bezpiecznych przystani lokowało pieniądze w państwowym długu. Efekt dużego popytu możemy zaobserwować m.in. na poniższym wykresie. Pokazuje on notowania indeksu polskich obligacji skarbowych TBSP. Widzimy na nim, że po krótkim zawahaniu na początku marca ceny obligacji zaczęły systematycznie rosnąć. Dziś notowania indeksu TBSP znajdują się na najwyższym poziomie w historii, co przekłada się na ok. 5% zwrot w skali roku.  

indeks tresaury bondspot poland tbsp

Czy można stracić na obligacjach skarbowych? 

To, że obligacje skarbowe charakteryzują się 100-proc. gwarancją, nie oznacza, że na tego typu papierach nie można stracić. Minus możliwy jest w kilku sytuacjach. 

Pierwsza ma miejsce wtedy, kiedy kraj będący emitentem obligacji ogłosi niewypłacalność; na szczęście takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko. 

Druga powstaje wtedy, kiedy w czasie trwania inwestycji dojdzie do wzrostu stóp procentowych. W takiej sytuacji, z uwagi na mechanizm dyskontowania, wartość nominalna obligacji może spaść poniżej tej, po której je zakupiliśmy (zasada ta dotyczy wyłącznie obligacji notowanych na rynku giełdowym). Jeśli w tym momencie sprzedamy posiadane papiery – poniesiemy stratę. Jeśli jednak zaczekamy do dnia wykupu obligacji – na nasze konto wróci cała zainwestowana kwota oraz należne odsetki.  

Wyższy zysk czy niższa zmienność? 

Analiza historycznego zachowania rynków akcji i obligacji skarbowych prowadzi do dwóch wniosków. Po pierwsze – obligacje charakteryzują się znacznie niższym potencjałem do osiągania zysków niż akcje. Dla potwierdzenia tych słów posłużmy się danymi dla Stanów Zjednoczonych (największy rynek papierów wartościowych na świecie). W ciągu ostatnich 100 lat średnioroczna stopa zwrotu z akcji (mierzona notowaniami indeksu Dow Jones, z uwzględnieniem wypłacanych dywidend) wyniosła 8%. W tym samym okresie zysk z obligacji skarbowych wyniósł tylko 5%. Ktoś powie, że różnica 3 pkt procentowych w skali roku to niewiele; kiedy jednak pomnoży się tę wartość przez sto, różnice zrobią się gigantyczne. Dla przykładu – jeśli ktoś w 1920 roku zainwestował 1 tys. dolarów w obligacje, dziś jest posiadaczem portfela o wartości ok. 130 tys. dolarów. Jeśli jednak w tym samym czasie ktoś zakupił akcje, to jego majątek wynosi dziś ponad 1 mln dolarów!  

Z drugiej strony, inwestycja w akcje charakteryzowała się o wiele większą zmiennością. Owszem, w czasie hossy posiadanie udziałów w spółkach pozwalało zarabiać po kilkadziesiąt procent rocznie, ale za to w czasach bessy straty bywały potężne, wliczając w to chociażby 80-proc. przecenę z lat 1929-1932 czy 40-proc. strat powstałych na przełomie 2007 i 2008 roku. Nie każdy inwestor, widząc topniejący w oczach majątek, utrzymał nerwy na wodzy i w panice nie sprzedał posiadanych akcji. 

Tymczasem w przypadku obligacji skarbowych nawet słabsze lata przynosiły skromne zyski. Wprawdzie w końcowym rozrachunku rządowe papiery nie przewyższyły zysków z akcji, jednak na pewno nie oznaczały dla inwestorów tak wielu nerwowych chwili.  

Tym sposobem zmierzamy do odpowiedzi na tytułowe pytanie – czy warto inwestować w obligacje skarbowe? Naszym zdaniem wszystko zależy od osobistych preferencji. Jeśli cenimy przede wszystkim spokój i bezpieczeństwo – będzie to dla nas idealny wybór (w obecnych realiach rekomendujemy przede wszystkim obligacje indeksowane poziomem inflacji). Jeśli jednak naszym celem jest głównie wysoki zysk, wówczas lepszym wyborem będą akcje. Trzeba być jednak świadomym, że taka inwestycja nie daje żadnej gwarancji zysku, a okresowe straty mogą być naprawdę spore.

Dodaj komentarz