Komentarze do: RRSO – co to jest? Jaki ma wpływ na kredyt i jak go obliczyć?
Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
Teoretycznie RRSO powinno obejmować wszelkie koszty, jakie ponosi kredytobiorca, by mógł zaciągnąć kredyt gotówkowy. W rzeczywistości bywa z tym różnie, gdyż pożyczkodawcy wymyślają sposoby, by to ominąć; stosują opłaty/prowizje, których uwzględnienia w obliczeniach RRSO prawo nie wymaga.
Dzięki za artykuł! Bardzo dobrze wytłumaczone :) Właśnie porównuję kredyty hipoteczne ("2%") i rzeczywiście banki zaciemniają. Np. jeden wlicza do RRSO koszty ubezpieczenia nieruchomości, a drugi pisze, że wymagane, ale już nie wlicza. Na dodatek uwzględniają np. koszt ubezpieczenia na życie przez cały okres, choć można z niego zrezygnować. Albo wliczają ubezpieczenie przez 4 lata, a wymagają przez 5.
Ktoś napisał masło maślane, ma rację. Co to za sformułowania, numer kolejny spłaty lub wnoszonych opłat. Jestem tylko kobietą, więc dla mnie ważna jest wysokość raty kredytu i co ona zawiera. Proszę o konkrety, a nie wymyślne wzory matematyczne. Dla mnie to wszystko jest nieczytelne
To jest "nieczytelne" dlatego, że instytucje finansowe "robią nas" na matematyce. Dlatego tak ważna jest matematyka na wysokim poziomie w szkołach, żeby nie zostać niewolnikiem w późniejszym życiu. Bez zagłębienia się w kilka niuansów matematyki to zawsze będzie nieczytelne, bo jeśli nawet byś dodała wszystkie raty do siebie z harmonogramów spłat i porównała, to i tak cały wynik wysypie Ci się np. przy zmianie stopy procentowej. Starożytni Żydzi mieli zakaz pożyczania sobie nawzajem pieniędzy na procent. Warto Biblię poczytać ze zrozumieniem i się nad tym zastanowić, albo zabrać się poważnie za matematykę przed wzięciem kredytu. Szczególnie wielkiego kredytu na całe życie. Pozdrawiam
Starożytni Żydzi nie znali jeszcze zjawiska zmiany wartości pieniądza w czasie, alternatywnego kosztu kapitału itd. ;) Odwołujmy się lepiej do współczesnej wiedzy ekonomicznej niż biblii.
Ale co to za argument "jestem tylko kobietą"? Ten artykuł wyjaśnia skomplikowany wskaźnik, do którego zrozumienia trzeba znać się trochę na matematyce i ekonomii. Nie wszystko da się wytłumaczyć na zasadzie dodawania jabłek. Zresztą autor sam pisze, że to tylko ilustracja dla hardkorów ;) Żeby nie było, choć miałem na studiach ekonomię, matematykę, statystykę itd., to po zerknięciu na ten wzór też odechciało mi się liczenia :)
" ... czy wyższa wartość tego wskaźnika (chodzi o RRSO) to lepiej czy gorzej dla Ciebie jako kredytobiorcy.?"
Łamiąc jedną z najgłębszych tajemnic bankowych dowiemy się, że RRSO jest po prostu najzwyklejszą ceną kredytu (jednostkową) a wtedy to pytanie brzmi wręcz naiwnie, bo to tak jakby się pytać: czy wyższa wartość ceny to lepiej czy gorzej dla ciebie jako kupującego np. kilo cukru, czy ziemniaków? Chyba jednoznacznie i zdecydowanie gorzej ???
I dalej, że jest to „Wskaźnik”, i dalej idzie całkowita nieprawda o tym, że:
„Podawanie tego wskaźnika jest obowiązkowe przy wszystkich produktach kredytowych...” i ma to podobno wynikać: ” ...z ustawy o kredycie konsumenckim.”
Zaręczam, że da się spisać umowę kredytu zgodną z polskim prawem i zasadami Matematyki Finansowej bez odwoływania się do Ustawy o kredycie konsumenckim z 12 maja 2011r. dzięki czemu cała awantura z nierozumieniem RRSO staje się po prostu całkowicie zbędna!
Dalej dalszy ciąg „masła maślanego” i to nie byle co bo sama definicja RRSO:
„ ...jest tocałkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym.”
Prawdopodobnie przy wyliterowaniu definicji nie obowiązują zasady gramatyki języka polskiego?! Ja osobiście mam nieodparte wrażenie, że powinno to wyglądać tak:
„ ...jest tocałkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, gdyby ten kredyt trwał rok, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu odniesiona do tegoż kredytu oczywiście przy rocznym okresie jego trwania.”
A takie wrażenie mam dlatego, że okres roczny odnosi się do całkowitego kosztu kredytu a nie do wartości procentowej całkowitej kwoty kredytu.
Być może jeszcze bardziej wszystko skomplikowałem, ale tak to bywa gdy chce się Polakowi wytłumaczyć coś francuskiego przy pomocy właśnie języka francuskiego.
Przetłumaczmy więc wszystko na język polski i to ten używany na co dzień.
Otóż sławna „stopa procentowa w stosunku rocznym” to po prostu najzwyklejsza:
cena jednostkowa.
W prawie polskim cena jednostkowa jest zdefiniowana w Ustawie o informacji o cenach co obliguje wszystkich, także banki do stosowania tego określenia: cena jednostkowa zamiast wymyślnej „stopy procentowej (z opcjonalnym? dodatkiem: rocznej)”.
Zwróćmy uwagę na to, że określenie tego „zagadkowego” czynnika – jako cena jednostkowa jest codziennością stosowaną z powodzeniem w całym zakresie handlu.
Jedynym wyjątkiem jest tu działalność bankowa w zakresie sprzedaży tzw. produktów bankowych.
Idąc dalej „za ciosem” proponuje przeczytać cały tekst artykułu:
„RRSO — czemu wyższy wskaźnik może oznaczać lepszą ofertę?
ale umówmy się, że eksperymentalnie zastąpimy wszelkie stopy określeniem cena jednostkowa. RRSO to oczywiście rzeczywista cena jednostkowa.
masło maślane – to pleonazm od greckiego "pleonasmos", czyli nadmiar; wyrażenie, w którym jedna część wypowiedzi zawiera treść występującą także w drugiej części, np. cofać się do tyłu, zabić na śmierć, spadać w dół.
Tyle teorii. Moim zdaniem tekst posługuje się terminami prawniczymi, słownictwem używanym w instytucjach finansowych, nie można mówić, że to masło maślane. Użycie takich słów uważam za właściwe, bo jak ktoś pójdzie do banku czy firmy pożyczkowej, to w ten sposób będą do niego mówili i będzie wiedział, co jest grane. Na pewno nikt nie powie mu o cenie jednostkowej kredytu.
Zgoda! Nie jest to masło maślane ale jest to tłumaczenie np. francuskiego zwrotu - przeciętnemu polakowi na ogół nie znającemu języka francuskiego - właśnie po francusku. Jestem w stanie zrozumieć tekst posługujący się terminami prawniczymi, słownictwem używanym w instytucjach finansowych także na uczelniach gdy jest skierowany właśnie do tych kręgów. Natomiast uważam, że mówienie o "nominalnej stopie procentowej w stosunku rocznym" przeciętnemu klientowi banku, zamiast: "cena jednostkowa netto" tego kredytu to:1200zł za kredyt o kwocie 10 000zł i roku trwania (10000*1[zł*lat]) czyli 1200zł/(10000zł*1rok) = 0,12/rok lub 12%/rok, - najprawdopodobniej to megalomania (chyba to najodpowiedniejsze określenie).
Tak więc o ile powyższy artykuł jest adresowany do naukowców to "zwracam honor do kieszeni".
Jeżeli w debacie operuje się pewnym naukowym slangiem, znanym wszystkim uczestnikom to jak najbardziej - wyjaśnienia będą wtedy najefektywniejsze. Natomiast jeśli przeciętny człowiek zapyta o czym była debata a uczestnik wyjaśnia to, właśnie używanym slangiem, a tym bardziej gdy zdaje sobie sprawę z tego, że slang ten jest obcy rozmówcy - to jest to po prostu brzydkie i na pewno nieskuteczne.
Pracownik banku w rozmowie i umowie z klientem powinien się posługiwać terminem cena (nazwą stosowaną powszechnie w języku codziennym zamiast przydługiego:"cena jednostkowa") a nie jakąś stopą procentową. Mam nieodparte wrażenie, że nawet pracownicy banków nie wiedzą, że to dokładnie to samo.
A oto kilka przykładów stosowania przez banki słów języka potocznego pomimo istnienia poprawnych - prawnie zalecanych form:
Dzień - jako jednostka czasu. Powinno być doba. Dzień to okres od świtu do zmierzchu i jako taki nie nadaje się na jednostkę bo za bardzo zmienny. Natomiast kolejne dni już dokładnie opisują dłuższy czas - stąd popularne mierzenie dniami, a nie dobami które w liczbie mnogiej źle się kojarzą. I.t.p.
To masło maślane może nie było najszczęśliwsze -- raczej miało sprowokować dyskusje.
No właśnie, jak ktoś pójdzie do banku to tam klient musi "tańczyć jak mu grają" i powinien wiedzieć co jest grane, ale jak pójdzie do sklepu czy innego marketu to okazuje się, że wcale nie trzeba się wysilać na "kumanie" "co jest grane", tylko przedstawione jest jasno i przejrzyście, że za kilo jabłek zapłacę 2,5 zł (to jest właśnie cena jednostkowa nie jakieś tam naukowe "ble, ble, ble") oraz bez naukowego kumania wiedzy z najwyższej półki wiem, że gdy chcę kupić dwa kilo to zapłacę dwa razy tyle. I co, można ???MOŻNA !!!
Przykład obliczenia RRSO podany w tekście nie odnosi się do konkretnej sytuacji rynkowej, służy jedynie do zilustrowania poruszonego tematu. Tym samym wskazana w nim wysokość oprocentowania kredytu jest czysto teoretyczna.
Proszę bardzo Andrzej, spróbuję spełnić Twoją prośbę (co wcale nie oznacza, że uważam się za kumatego).
|
Najpierw drugi wariant spłaty (spłata jednorazowa) --- bo rachunkowo jest on prostszy.
Wyobraź sobie, że właśnie podpisałeś w banku umowę o udzielenie kredytu w kwocie 11 000 zł, wsadziłeś forsę do kieszeni i kierujesz się do wyjścia, a tu pracownik banku mówi "Przepraszam pana, ale zgodnie z podpisaną przed chwilą umową kredytową jest pan zobowiązany zapłacić prowizję w kwocie 1 000 zł". Płacisz tę prowizję i wychodzisz z banku z kwotą 10 000 zł w kieszeni. Ten moment jest bardzo ważny --- istotna jest kwota kredytu "netto" jaką otrzymujesz do ręki (= 10 000 zł), czyli po uprzednim potrąceniu z kwoty kredytu "brutto" (11 000 zł) wszystkich prowizji/opłat, które zgodnie z umową kredytową jesteś zobowiązany zapłacić bankowi w dniu uruchomienia (wypłaty) kredytu.
Po roku przychodzisz do banku, by zwrócić pożyczony kapitał (czyli 11 000 zł) oraz zapłacić odsetki należne bankowi za okres jednego roku (czyli: 11 000 zł * 10%/rok * 1 rok = 1 100 zł).
Teraz podstawmy te kwoty do wzoru na RRSO. Po lewej stronie umieszczamy tę kwotę, którą dostałeś faktycznie "na rękę", czyli 10 000 zł, a po prawej umieszczamy kwoty spłacone (zapłacone) bankowi.
(11 000 - 1 000) = (11 000 + 1 100) / (1 + RRSO)^1 ---------- [ do potęgi pierwszej, bo wszystkie należne bankowi kwoty zwracasz/spłacasz po upływie 1 roku ]
Teraz pierwszy wariant spłaty (spłata w dwunastu miesięcznych ratach kapitałowo-odsetkowych)
Autor artykułu nie podał - niestety - jakiego rodzaju są miesięczne raty spłat (czy są to Malejące raty kapitałowo odsetkowe, czy Równe raty kapitałowo-odsetkowe). Nie podał też żadnych dat płatności, ani sposobu w jaki są naliczane odsetki (czy rok ma 365/366 dni, czy może ma 360 dni).
W związku z tym przyjmuję, że spłata kredytu następuje w dwunastu Równych miesięcznych ratach kapitałowo-odsetkowych. Kwota takiej raty jest równa:
PMT [10%; 12 rat; 11 000] = 967,0748. Zaokrąglam tę wartość do kwoty 967,07 zł.
W konsekwencji możemy obliczyć kwotę odsetek za cały okres spłaty:
Wyjaśnienie: podnosimy do potęgi 1/12, 2/12, 3/12, ponieważ spłaty są dokonywane kolejno po jednym miesiącu, po dwóch m-cach, po trzech m-cach - itd.
Tego rodzaju równanie rozwiązuje się metodą kolejnych przybliżeń. Ręczne rozwiązywanie tą metodą - przy pomocy kalkulatora naukowego - jest teoretycznie możliwe, lecz wymagałoby mozolnych i bardzo, bardzo czasochłonnych obliczeń. Można też posłużyć się programowalnym kalkulatorem finansowym (Casio, HP).
Można skorzystać z programu Excel lub skorzystać z kalkulatorów RRSO dostępnych w Internecie.
Twój komentarz Bogusław jest dużo bardziej wartościowszy niż cały ten artykuł który nic nie wyjaśnia tylko skupia się na jakichś pobocznych oczywistosciach wiadomych dla 15 latka
Teoretycznie RRSO powinno obejmować wszelkie koszty, jakie ponosi kredytobiorca, by mógł zaciągnąć kredyt gotówkowy. W rzeczywistości bywa z tym różnie, gdyż pożyczkodawcy wymyślają sposoby, by to ominąć; stosują opłaty/prowizje, których uwzględnienia w obliczeniach RRSO prawo nie wymaga.
Odpowiedz
Dzięki za artykuł! Bardzo dobrze wytłumaczone :) Właśnie porównuję kredyty hipoteczne ("2%") i rzeczywiście banki zaciemniają. Np. jeden wlicza do RRSO koszty ubezpieczenia nieruchomości, a drugi pisze, że wymagane, ale już nie wlicza. Na dodatek uwzględniają np. koszt ubezpieczenia na życie przez cały okres, choć można z niego zrezygnować. Albo wliczają ubezpieczenie przez 4 lata, a wymagają przez 5.
Strasznie trudno to porównać.
Odpowiedz
Ktoś napisał masło maślane, ma rację. Co to za sformułowania, numer kolejny spłaty lub wnoszonych opłat. Jestem tylko kobietą, więc dla mnie ważna jest wysokość raty kredytu i co ona zawiera. Proszę o konkrety, a nie wymyślne wzory matematyczne. Dla mnie to wszystko jest nieczytelne
Odpowiedz
> "Jestem tylko kobietą"
To kobiety są jakieś gorsze, upośledzone umysłowo?
Odpowiedz
To jest "nieczytelne" dlatego, że instytucje finansowe "robią nas" na matematyce. Dlatego tak ważna jest matematyka na wysokim poziomie w szkołach, żeby nie zostać niewolnikiem w późniejszym życiu. Bez zagłębienia się w kilka niuansów matematyki to zawsze będzie nieczytelne, bo jeśli nawet byś dodała wszystkie raty do siebie z harmonogramów spłat i porównała, to i tak cały wynik wysypie Ci się np. przy zmianie stopy procentowej. Starożytni Żydzi mieli zakaz pożyczania sobie nawzajem pieniędzy na procent. Warto Biblię poczytać ze zrozumieniem i się nad tym zastanowić, albo zabrać się poważnie za matematykę przed wzięciem kredytu. Szczególnie wielkiego kredytu na całe życie. Pozdrawiam
Odpowiedz
Starożytni Żydzi nie znali jeszcze zjawiska zmiany wartości pieniądza w czasie, alternatywnego kosztu kapitału itd. ;) Odwołujmy się lepiej do współczesnej wiedzy ekonomicznej niż biblii.
Odpowiedz
Ale co to za argument "jestem tylko kobietą"? Ten artykuł wyjaśnia skomplikowany wskaźnik, do którego zrozumienia trzeba znać się trochę na matematyce i ekonomii. Nie wszystko da się wytłumaczyć na zasadzie dodawania jabłek. Zresztą autor sam pisze, że to tylko ilustracja dla hardkorów ;) Żeby nie było, choć miałem na studiach ekonomię, matematykę, statystykę itd., to po zerknięciu na ten wzór też odechciało mi się liczenia :)
Odpowiedz
Cytat ze wstępu:
" ... czy wyższa wartość tego wskaźnika (chodzi o RRSO) to lepiej czy gorzej dla Ciebie jako kredytobiorcy.?"
Łamiąc jedną z najgłębszych tajemnic bankowych dowiemy się, że RRSO jest po prostu najzwyklejszą ceną kredytu (jednostkową) a wtedy to pytanie brzmi wręcz naiwnie, bo to tak jakby się pytać: czy wyższa wartość ceny to lepiej czy gorzej dla ciebie jako kupującego np. kilo cukru, czy ziemniaków? Chyba jednoznacznie i zdecydowanie gorzej ???
Odpowiedz
Artykuł dotyczy RRSO i „wyjaśni”, że masło jest maślane .
Pierwszy cytat zapowiadający:
„Z naszego tekstu dowiesz się, co znaczą te cztery litery,...”
Następny cytat z rewelacyjnym wyjaśnieniem:
„...RRSO – Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania.”
Oczywista rewelacja!
I dalej, że jest to „Wskaźnik”, i dalej idzie całkowita nieprawda o tym, że:
„Podawanie tego wskaźnika jest obowiązkowe przy wszystkich produktach kredytowych...” i ma to podobno wynikać: ” ...z ustawy o kredycie konsumenckim.”
Zaręczam, że da się spisać umowę kredytu zgodną z polskim prawem i zasadami Matematyki Finansowej bez odwoływania się do Ustawy o kredycie konsumenckim z 12 maja 2011r. dzięki czemu cała awantura z nierozumieniem RRSO staje się po prostu całkowicie zbędna!
Dalej dalszy ciąg „masła maślanego” i to nie byle co bo sama definicja RRSO:
„ ...jest to całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym.”
Prawdopodobnie przy wyliterowaniu definicji nie obowiązują zasady gramatyki języka polskiego?! Ja osobiście mam nieodparte wrażenie, że powinno to wyglądać tak:
„ ...jest to całkowity koszt kredytu ponoszony przez konsumenta, gdyby ten kredyt trwał rok, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu odniesiona do tegoż kredytu oczywiście przy rocznym okresie jego trwania.”
A takie wrażenie mam dlatego, że okres roczny odnosi się do całkowitego kosztu kredytu a nie do wartości procentowej całkowitej kwoty kredytu.
Być może jeszcze bardziej wszystko skomplikowałem, ale tak to bywa gdy chce się Polakowi wytłumaczyć coś francuskiego przy pomocy właśnie języka francuskiego.
Przetłumaczmy więc wszystko na język polski i to ten używany na co dzień.
Otóż sławna „stopa procentowa w stosunku rocznym” to po prostu najzwyklejsza:
cena jednostkowa.
W prawie polskim cena jednostkowa jest zdefiniowana w Ustawie o informacji o cenach co obliguje wszystkich, także banki do stosowania tego określenia: cena jednostkowa zamiast wymyślnej „stopy procentowej (z opcjonalnym? dodatkiem: rocznej)”.
Zwróćmy uwagę na to, że określenie tego „zagadkowego” czynnika – jako cena jednostkowa jest codziennością stosowaną z powodzeniem w całym zakresie handlu.
Jedynym wyjątkiem jest tu działalność bankowa w zakresie sprzedaży tzw. produktów bankowych.
Idąc dalej „za ciosem” proponuje przeczytać cały tekst artykułu:
„RRSO — czemu wyższy wskaźnik może oznaczać lepszą ofertę?
ale umówmy się, że eksperymentalnie zastąpimy wszelkie stopy określeniem cena jednostkowa. RRSO to oczywiście rzeczywista cena jednostkowa.
Ja Jan
Odpowiedz
masło maślane – to pleonazm od greckiego "pleonasmos", czyli nadmiar; wyrażenie, w którym jedna część wypowiedzi zawiera treść występującą także w drugiej części, np. cofać się do tyłu, zabić na śmierć, spadać w dół.
Tyle teorii. Moim zdaniem tekst posługuje się terminami prawniczymi, słownictwem używanym w instytucjach finansowych, nie można mówić, że to masło maślane. Użycie takich słów uważam za właściwe, bo jak ktoś pójdzie do banku czy firmy pożyczkowej, to w ten sposób będą do niego mówili i będzie wiedział, co jest grane. Na pewno nikt nie powie mu o cenie jednostkowej kredytu.
Odpowiedz
Zgoda! Nie jest to masło maślane ale jest to tłumaczenie np. francuskiego zwrotu - przeciętnemu polakowi na ogół nie znającemu języka francuskiego - właśnie po francusku. Jestem w stanie zrozumieć tekst posługujący się terminami prawniczymi, słownictwem używanym w instytucjach finansowych także na uczelniach gdy jest skierowany właśnie do tych kręgów. Natomiast uważam, że mówienie o "nominalnej stopie procentowej w stosunku rocznym" przeciętnemu klientowi banku, zamiast: "cena jednostkowa netto" tego kredytu to:1200zł za kredyt o kwocie 10 000zł i roku trwania (10000*1[zł*lat]) czyli 1200zł/(10000zł*1rok) = 0,12/rok lub 12%/rok, - najprawdopodobniej to megalomania (chyba to najodpowiedniejsze określenie).
Tak więc o ile powyższy artykuł jest adresowany do naukowców to "zwracam honor do kieszeni".
Jeżeli w debacie operuje się pewnym naukowym slangiem, znanym wszystkim uczestnikom to jak najbardziej - wyjaśnienia będą wtedy najefektywniejsze. Natomiast jeśli przeciętny człowiek zapyta o czym była debata a uczestnik wyjaśnia to, właśnie używanym slangiem, a tym bardziej gdy zdaje sobie sprawę z tego, że slang ten jest obcy rozmówcy - to jest to po prostu brzydkie i na pewno nieskuteczne.
Pracownik banku w rozmowie i umowie z klientem powinien się posługiwać terminem cena (nazwą stosowaną powszechnie w języku codziennym zamiast przydługiego:"cena jednostkowa") a nie jakąś stopą procentową. Mam nieodparte wrażenie, że nawet pracownicy banków nie wiedzą, że to dokładnie to samo.
A oto kilka przykładów stosowania przez banki słów języka potocznego pomimo istnienia poprawnych - prawnie zalecanych form:
Dzień - jako jednostka czasu. Powinno być doba. Dzień to okres od świtu do zmierzchu i jako taki nie nadaje się na jednostkę bo za bardzo zmienny. Natomiast kolejne dni już dokładnie opisują dłuższy czas - stąd popularne mierzenie dniami, a nie dobami które w liczbie mnogiej źle się kojarzą. I.t.p.
Odpowiedz
To masło maślane może nie było najszczęśliwsze -- raczej miało sprowokować dyskusje.
No właśnie, jak ktoś pójdzie do banku to tam klient musi "tańczyć jak mu grają" i powinien wiedzieć co jest grane, ale jak pójdzie do sklepu czy innego marketu to okazuje się, że wcale nie trzeba się wysilać na "kumanie" "co jest grane", tylko przedstawione jest jasno i przejrzyście, że za kilo jabłek zapłacę 2,5 zł (to jest właśnie cena jednostkowa nie jakieś tam naukowe "ble, ble, ble") oraz bez naukowego kumania wiedzy z najwyższej półki wiem, że gdy chcę kupić dwa kilo to zapłacę dwa razy tyle. I co, można ??? MOŻNA !!!
Odpowiedz
a jak się to ma ustawy antylichwiarskiej ( oprocentowanie 4xstopa lombard + 10% innych kosztów.
10 000 +700+1000 = 11700 (to jest max na ile pozwala prawo )
Odpowiedz
Przykład obliczenia RRSO podany w tekście nie odnosi się do konkretnej sytuacji rynkowej, służy jedynie do zilustrowania poruszonego tematu. Tym samym wskazana w nim wysokość oprocentowania kredytu jest czysto teoretyczna.
Odpowiedz
Czy ktoś kumaty mógłby rozpisać dwa przykłady z tabelki korzystając z wzoru na RRSO?
Odpowiedz
Przyłączam się do prośby.
Odpowiedz
To nie takie proste - mój znajomy zna się na rynkach finansowych, ma nawet doktorat, a poległ na tym wzorze :>
Odpowiedz
,
Proszę bardzo Andrzej, spróbuję spełnić Twoją prośbę (co wcale nie oznacza, że uważam się za kumatego).
|
Najpierw drugi wariant spłaty (spłata jednorazowa) --- bo rachunkowo jest on prostszy.
Wyobraź sobie, że właśnie podpisałeś w banku umowę o udzielenie kredytu w kwocie 11 000 zł, wsadziłeś forsę do kieszeni i kierujesz się do wyjścia, a tu pracownik banku mówi "Przepraszam pana, ale zgodnie z podpisaną przed chwilą umową kredytową jest pan zobowiązany zapłacić prowizję w kwocie 1 000 zł". Płacisz tę prowizję i wychodzisz z banku z kwotą 10 000 zł w kieszeni. Ten moment jest bardzo ważny --- istotna jest kwota kredytu "netto" jaką otrzymujesz do ręki (= 10 000 zł), czyli po uprzednim potrąceniu z kwoty kredytu "brutto" (11 000 zł) wszystkich prowizji/opłat, które zgodnie z umową kredytową jesteś zobowiązany zapłacić bankowi w dniu uruchomienia (wypłaty) kredytu.
Po roku przychodzisz do banku, by zwrócić pożyczony kapitał (czyli 11 000 zł) oraz zapłacić odsetki należne bankowi za okres jednego roku (czyli: 11 000 zł * 10%/rok * 1 rok = 1 100 zł).
Teraz podstawmy te kwoty do wzoru na RRSO. Po lewej stronie umieszczamy tę kwotę, którą dostałeś faktycznie "na rękę", czyli 10 000 zł, a po prawej umieszczamy kwoty spłacone (zapłacone) bankowi.
(11 000 - 1 000) = (11 000 + 1 100) / (1 + RRSO)^1 ---------- [ do potęgi pierwszej, bo wszystkie należne bankowi kwoty zwracasz/spłacasz po upływie 1 roku ]
10 000 = 12 100 / (1 + RRSO), więc (1+RRSO) = 12 100 / 10 000, czyli RRSO = (1,21 - 1) = 0,21 = 21%
|
|
Teraz pierwszy wariant spłaty (spłata w dwunastu miesięcznych ratach kapitałowo-odsetkowych)
Autor artykułu nie podał - niestety - jakiego rodzaju są miesięczne raty spłat (czy są to Malejące raty kapitałowo odsetkowe, czy Równe raty kapitałowo-odsetkowe). Nie podał też żadnych dat płatności, ani sposobu w jaki są naliczane odsetki (czy rok ma 365/366 dni, czy może ma 360 dni).
W związku z tym przyjmuję, że spłata kredytu następuje w dwunastu Równych miesięcznych ratach kapitałowo-odsetkowych. Kwota takiej raty jest równa:
PMT [10%; 12 rat; 11 000] = 967,0748. Zaokrąglam tę wartość do kwoty 967,07 zł.
W konsekwencji możemy obliczyć kwotę odsetek za cały okres spłaty:
12 * 967,07 - 11 000 = 604,84 zł
Podstawiamy do wzoru na RRSO:
(11 000 - 1 000) = 967,07 / (1 + RRSO)^(1/12) + 967,07 / (1 + RRSO)^(2/12) + 967,07 / (1 + RRSO)^(3/12) + ................... ............................... + 967,07 / (1 + RRSO)^(11/12) + 967,07 / (1 + RRSO)^(12/12)
Wyjaśnienie: podnosimy do potęgi 1/12, 2/12, 3/12, ponieważ spłaty są dokonywane kolejno po jednym miesiącu, po dwóch m-cach, po trzech m-cach - itd.
Tego rodzaju równanie rozwiązuje się metodą kolejnych przybliżeń. Ręczne rozwiązywanie tą metodą - przy pomocy kalkulatora naukowego - jest teoretycznie możliwe, lecz wymagałoby mozolnych i bardzo, bardzo czasochłonnych obliczeń. Można też posłużyć się programowalnym kalkulatorem finansowym (Casio, HP).
Można skorzystać z programu Excel lub skorzystać z kalkulatorów RRSO dostępnych w Internecie.
Przy powyższych przyjętych przeze mnie założeniach, RRSO = 32,94 % (obliczyłem używając Excela).
======================================
Bogusław (z Gorzowa Wlkp.)
.
Odpowiedz
Dziękuję, ja też skorzystam z przykładu Pana mozolnych obliczeń :)) Ula
Odpowiedz
Nie wiem, czy Bogusław to dobrze obliczył, ale dzięki bardzo za wysiłek na rzecz internetów.
Odpowiedz
Twój komentarz Bogusław jest dużo bardziej wartościowszy niż cały ten artykuł który nic nie wyjaśnia tylko skupia się na jakichś pobocznych oczywistosciach wiadomych dla 15 latka
Odpowiedz