Wróć

Śmierć kredytobiorcy nie oznacza umorzenia kredytu – czy da się uchronić bliskich przed problemami?

Justyna Kalicińska
Justyna Kalicińska
Analityk produktów finansowych
Justyna Kalicińska
Justyna Kalicińska
Analityk produktów finansowych

128 publikacji 746 komentarzy

W serwisie Moneteo zajmuje się ofertą oszczędnościową, dla przedsiębiorców oraz dla dzieci i młodzieży. Odpowiada za weryfikację i aktualność danych. Analizuje bankowe regulaminy, dokumenty oraz przepisy prawne związane z podatkami i sprawami finansowymi.


Śmierć kredytobiorcy nie oznacza umorzenia kredytu – czy da się uchronić bliskich przed problemami?
Spis treści

Mówi się, że śmierć zawsze nadchodzi nie w porę, lecz w przypadku śmierci kredytobiorcy sytuacja może być szczególnie trudna – ponieważ umiera osoba de facto obciążona długiem. Co dzieje się w takich okolicznościach z kredytem? Jakie obciążenia przejmują spadkobiercy? Wyjaśniamy.

Umorzenie kredytu po śmierci kredytobiorcy? To nie takie proste

Sprawy spadkowe i kredytowe, a już zwłaszcza połączenie obu tych czynników, niemal nigdy do prostych nie należą. Warto jednak poznać przynajmniej podstawowe pojęcia i zagadnienia z tych zakresów, gdyż niestety nieznajomość prawa może kosztować nas lub nasze rodziny niemało pieniędzy i mnóstwo nerwów.

Nikt z nas nie lubi myśleć o śmierci, niestety, niekiedy brak odwagi może skutkować poważnymi problemami dla naszej rodziny lub nas samych, gdy stracimy bliską osobę. Należy zdawać sobie sprawę, że śmierć kredytobiorcy nie oznacza anulowania jego zadłużenia; długi, podobnie jak majątek, przechodzą na barki spadkobierców. Stąd też zdecydowanie lepiej pomyśleć zawczasu o pewnych zabezpieczeniach, tym bardziej że wielu z nas zaciągnęło zobowiązania hipoteczne na dziesiątki lat, które skończymy spłacać tuż przed emeryturą.

Konsekwencje śmierci kredytobiorcy zależą od kilku czynników; czy był on jedynym kredytobiorcą, czy kredyt zaciągnięty był wraz z drugą osobą (np. małżonkiem); czy spadkobiercami są osoby niepełnoletnie? Rozważmy je na przykładzie małżeństwa z dwojgiem nieletnich dzieci, mieszkających w domu obciążonym hipoteką. Zakładamy, że zmarły nie sporządził testamentu, nie przepisał części majątku na osoby spoza najbliższego kręgu rodziny, zaś dziedziczenie odbywa się w sposób ustawowy: na małżonka i dzieci.

Scenariusz nr 1: śmierć jednego z kredytobiorców

Sytuacja, gdy małżeństwo wspólnie zaciągnęło kredyt (bez znaczenia, czy był to kredyt hipotecznykredyt gotówkowy czy konsumpcyjny), jest zdecydowanie najprostsza – przynajmniej pod względem prawnym. W chwili śmierci jednego z kredytobiorców ciężar spłaty zadłużenia spada całkowicie na drugiego kredytobiorcę. Choć brzmi to nieco sarkastycznie, wcale takie nie jest; w takiej sytuacji bank nie może wypowiedzieć umowy kredytowej ani zażądać ponownego przeliczenia zdolności kredytowej. Samo to stanowi już spory atut. Dlaczego? Odpowiadamy w scenariuszu nr 2.

Scenariusz nr 2: śmierć jedynego kredytobiorcy

W znacznie trudniejszej sytuacji może znaleźć się – ale koniecznie musi – para, w której kredyt był w całości zaciągnięty na zmarłego. Śmierć jednej ze stron oznacza wygaśnięcie umowy, w tym oczywiście umowy kredytowej. Bank może w takim wypadku zażądać od spadkobierców natychmiastowej spłaty pozostałej części zadłużenia. Oczywiście spadkobiercy mogą spadku nie przyjąć, lecz jest to równoznaczne z przepadkiem całego majątku, jaki otrzymaliby po zmarłym. Dla wdowy/wdowca z dziećmi oznaczałoby to konieczność opuszczenia nieruchomości, na którą wziął kredyt nieboszczyk.

Zaciągając kredyt hipoteczny w Polsce, poręczamy za niego całym swoim majątkiem. Jeżeli więc przyjmiemy spadek, sprzedamy zadłużoną nieruchomość, lecz jej wartość nie pokryje zadłużenia, będziemy musieli dopłacić bankowi brakującą kwotę z naszego własnego majątku.

Nie zawsze jednak ziszcza się aż tak czarny scenariusz; dużo zależy też od polityki banku. Są instytucje, w których „nie ma zmiłuj”: umowa wygasa, pieniądze muszą wrócić, są jednak i takie banki, które będą próbowały porozumieć się ze spadkobiercami i umożliwią im dalszą spłatę. W takiej sytuacji sporządzona będzie cesja na pełnoletniego spadkobiercę (np. żonę/męża). Niestety, trzeba zdawać sobie sprawę, że równocześnie bank może przeliczyć zdolność kredytową wdowy/wdowca, zaproponować inne (często znacznie bardziej wyśrubowane, czyli po prostu droższe) warunki kredytowania lub w ogóle inaczej przeliczyć kredyt (np. na więcej lat). I znowu: wszystko zależy od banku.

Zatem gdy zaciągamy kredyt, zapytajmy naszego opiekuna kredytowego, z którym podpisujemy umowę, jakie są procedury tej konkretnej instytucji na wypadek śmierci kredytobiorcy. Pytanie to, jeśli nie padło do tej pory, warto zadać w każdej chwili, choćby i wysyłając pytanie przez bankowość internetową. Jeśli odpowiedź nie będzie jednoznaczna (a powinna być) lub nas nie zadowoli (bądź, co gorsza, po prostu przerazi), zastanówmy się, jak możemy zabezpieczyć swoich bliskich na wypadek naszej śmierci.

Ubezpieczenie kredytu a śmierć kredytobiorcy

Pewnym rozwiązaniem może być ubezpieczenie kredytu. Niekiedy, szczególnie w przypadku kredytu hipotecznego, jest ono wymagane przez banki, a rezygnacja z ubezpieczenia może skutkować albo gorszymi warunkami pożyczenia środków, albo wręcz odmową zawarcia umowy o kredyt.

Ubezpieczenia można też poszukać na własną rękę; znajdziesz je w większości zakładów ubezpieczeń. W razie Twojej śmierci zakład ubezpieczeń przeleje odpowiednią sumę na rachunek banku. Pamiętaj jednak, że ubezpieczenie ubezpieczeniu nierówne. Tańsze oferty równają się zaledwie częściowej ochronie, np. pokryciu zadłużenia tylko do pewnej kwoty. Z kolei polisa gwarantująca spłatę całej kwoty kredytu może być wyraźnie droższa.

I co niemniej ważne: taka polisa dotyczy tej osoby, która ją wykupiła, a wypłata świadczenia nie będzie dotyczyć sytuacji, gdy umrze nieubezpieczony kredytobiorca. Zatem uzyskanie pełnej ochrony, która objęłaby i każdego kredytobiorcę, i pełną kwotę kredytu, będzie już stanowiło odczuwalne obciążenie w comiesięcznym budżecie.

Ponadto pamiętaj, że zwykle polisy nie obejmują każdego rodzaju śmierci; odszkodowanie nie zostanie wypłacone, gdy np. kredytobiorca popełni samobójstwo, zatai śmiertelną chorobę bądź… zginie w zamachu terrorystycznym.

Jeżeli kwota ubezpieczenia kredytu będzie wyższa niż saldo zadłużenia, która została po śmierci kredytobiorcy, to różnica wypłacana jest na konto spadkobierców.

A co, jeśli nie wiemy o długu?

Co jakiś czas w mediach wybuchają sensacyjne sprawy, gdy spadkobierca został „wplątany” w dług po zmarłym bliskim, nic nie wiedząc o istniejącym zadłużeniu. Jednak wbrew częstemu wrażeniu jako osoby dziedziczące wcale nie jesteśmy zupełnie bezbronni w takich sytuacjach.

Otóż od 18 października 2015 r. każdy z nas może przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Oznacza to, że decydując się na tę opcję, dziedziczymy dług tylko do wartości majątku. Mówiąc prościej: jeżeli zmarły zostawił kredyt na 200 tys. zł, a jednocześnie samochód o wartości 60 tys., to przyjmując spadek z dobrodziejstwem inwentarza, bierzemy na siebie dług w wysokości „jedynie” 60 tys. zł. Jeżeli zmarły pozostawił same długi, to nasz spadek wychodzi na zero. Plusem tego rozwiązania jest to, że nawet jeśli w przyszłości wyjdą na jaw kolejne roszczenia, nie obciążą już one spadkobierców.

Zatem jeżeli masz podejrzenia, że spadkodawca mógł ukryć przed rodziną długi, przyjmij spadek z dobrodziejstwem inwentarza i koniecznie poproś w sądzie o tzw. spis inwentarza, czyli wycenę wartości dziedziczonego majątku. Co ważne, ten sposób dziedziczenia wskazany jest jako „domyślny”, gdy spadkobiercy nie wiedzą o otrzymaniu spadku i z tego powodu nie odrzucają go przez ustawowe 6 miesięcy.

Dzieci w Polsce zawsze dziedziczą z dobrodziejstwem inwentarza. Nie mogą więc odziedziczyć długów rodziców lub dziadków.

Spłata kredytu po śmierci współmałżonka lub bliskiej osoby. Podsumowanie

Śmierć kredytobiorcy nie oznacza bynajmniej, że wraz z nim odchodzą jego długi. Spłata kredytu lub pożyczki przechodzi na spadkobierców, o ile, oczywiście, w sprawie spadkowej, na podstawie wyroku sądu, przyjmą oni spadek. Prawo stanowi jasno, że kto przyjmuje majątek zmarłego, nie uniknie także odpowiedzialności za zadłużenie spadkodawcy. Aby jednak nie wpaść w tarapaty finansowe w postaci długów, które będą wychodziły na jaw w kolejnych latach po śmierci kredytobiorcy, warto przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza.

Sytuacja komplikuje się, gdy wspólnie z małżonkiem zaciągnęliśmy kredyt: mieszkaniowy (hipoteczny), gotówkowy, samochodowy itp. Gdy małżonek umrze, tracimy równocześnie jego źródło dochodu, natomiast całkowity koszt spłaty zobowiązań spada na nasze barki. Jeszcze gorzej jest, gdy zmarły był jedynym kredytobiorcą; jako że w chwili śmierci kredytobiorcy umowa kredytowa wygasa, bank może zażądać natychmiastowego zwrotu niespłaconej części kredytu. Czy można się jakoś ochronić przed najczarniejszym scenariuszem?

Niestety, nie ma uniwersalnego rozwiązania dla wszystkich. W przypadku kredytobiorców, dla których kredyt nie stanowi szczególnego obciążenia w comiesięcznym budżecie, niezłym pomysłem może być nadpłacanie lub w ogóle szybsza spłata zobowiązań. Bywa, że raty są na tyle niskie, że mniej dojmujące – choć ostatecznie droższe – jest spłacanie ich przez 25-30 lat niż krócej (powiedzmy: 15 lat), ale w znacznie wyższych kwotach. Niektórzy kredytobiorcy wolą zatem zostawić sobie nadwyżkę na zwykłe wydatki i „pożyć”; sęk w tym, że gdy któryś z nich umrze, sytuacja jego spadkobierców, zostawionych z wciąż dużą częścią zobowiązania, może nie być zbyt wesoła. Tym bardziej gdy zmarły był jedynym kredytobiorcą i bank postanowi sprawdzić, czy spadkobiercy mają odpowiednią zdolność kredytową.

Zatem nadpłata i w konsekwencji zmniejszenie długu też może stanowić jakiś rodzaj zabezpieczenia. Bank zupełnie inaczej podejdzie do kredytu, do którego spłacenia pozostała jeszcze niemała kwota, a rodzina zmarłego kredytobiorcy „nie rokuje” w kwestii bezproblemowej spłaty, a inaczej, gdy zadłużenie nie jest wysokie i nie stanowi szczególnego obciążenia w budżecie spadkobierców.

Innym rozwiązaniem jest ubezpieczenie kredytu, także hipotecznego. Jeżeli nie posiadasz specjalnej polisy, możesz ją wykupić w każdej chwili. Pamiętaj tylko, aby dokładnie przestudiować warunki umowy i upewnić się, czy ubezpieczyciel pokryje całą kwotę kredytu, jaka pozostała, czy tylko jej część. Niestety, pełna ochrona wiąże się z niemałymi kosztami; z drugiej strony, oszczędzenie najbliższym dodatkowych nerwów i zabezpieczenie ich przyszłości jest z pewnością bezcenne.

Komentarze

(0)
Dodaj swój komentarz...
Nie ma jeszcze komentarzy
Skomentuj jako pierwszy