Rezygnacja z PPK

Rezygnacja z PPK – czy to się opłaca?

Pracownicze plany kapitałowe to element trzeciego – dobrowolnego – filaru oszczędzania na emeryturę, do którego wszyscy zatrudnieni są zapisywani… automatycznie. Czy z takiego planu można zrezygnować? I najważniejsze: czy to się opłaca? 

Z tekstu dowiesz się: 

  • Dla kogo PPK jest dobrowolne, a dla kogo obowiązkowe?
  • Jak zrezygnować z udziału w PPK?
  • Czy warto oszczędzać na emeryturę w PPK? 

PPK pozwala odkładać środki i inwestować je na rynku polskim i zagranicznym poza systemem ZUS, a zgromadzony kapitał, o ile zostanie wypłacony zgodnie z wytycznymi ustawy o PPK, należy do oszczędzającego i podlega dziedziczeniu. 

Środkami gromadzonymi w PPK obracają fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne lub zakłady ubezpieczeń. Wybór instytucji finansowej, która będzie prowadziła PPK dla danego przedsiębiorstwa, należy do firmy (niemniej decyzja musi być poparta przez zakładowy związek zawodowy lub reprezentację pracowników). O ile PPK jest dobrowolne dla niemal wszystkich zatrudnionych Polaków, to dla przedsiębiorstw podpisanie umowy o prowadzenie PPK z instytucją finansową jest obligatoryjne (pod pewnymi warunkami mogą być z niego zwolnieni mikroprzedsiębiorcy).  

Oszczędzanie w PPK opiera się na dodatkowych składkach płaconych przez pracownika, jego pracodawcę oraz dodatków od państwa. Każdy uczestnik PPK co miesiąc odkłada ze swojej pensji brutto min. 2% (choć może i więcej, maks. 4%), zaś pracodawca dodaje do tego min. 1,5% wartości wynagrodzenia pracownika (maks. 4%). Za zaangażowanie państwo dorzuca powitalny bonus 250 zł oraz coroczną premię w wysokości 240 zł. 

Program automatycznie obejmuje osoby zatrudnione na podstawie umowy, od której odprowadza się składki emerytalno-rentowe, o ile są pełnoletnie i nie ukończyły 55. roku życia (pracownicy, którzy skończyli 55 lat, a nie osiągnęli jeszcze lat 70, zgłaszają pracodawcy swój udział samodzielnie).  

Oszczędzanie w Pracowniczych Planach Kapitałowych jest dobrowolne, ale… 

Jak już wspominaliśmy, oszczędzanie w PPK nie jest dla zatrudnionych obowiązkowe, co oznacza, że mogą oni w dowolnym momencie zrezygnować z uczestnictwa w programie. I tu właśnie diabeł tkwi w szczegółach; o ile przystąpienie do funduszy trzeciego filaru, takich jak IKE czy IKZE, wymaga od oszczędzającego samodzielnej decyzji i podjęcia działań w tym kierunku, o tyle uczestnika PPK wpisuje się na listę programu automatycznie. Jeśli się on na to nie zgadza, musi sam wypełnić wniosek o rezygnację z pracowniczych planów kapitałowych. To jednak nie wszystko; jeśli zatrudniony zmieni pracę, w ciągu 3 miesięcy nowy pracodawca ponownie zapisze go do PPK. A nawet jeżeli pozostanie na swoim miejscu zatrudnienia, to po upływie 4 lat znowu trafi do PPK. Gdyby w dalszym ciągu nie chciał oszczędzać w ten sposób, będzie musiał złożyć deklarację o odstąpieniu od programu kolejny raz. 

Nie trzeba być detektywem, aby zrozumieć intencje ustawodawcy. Scedowanie podjęcia decyzji na pracownika w sytuacji, gdy zdecydowana większość Polaków nie odkłada żadnych dodatkowych środków na emeryturę, niemal na pewno nie przyniosłoby większego rezultatu – po prostu do planów przystąpiliby nieliczni zaangażowani, tak jak do IKE czy IKZE.  

Stąd pomysł, aby (docelowo) wszyscy zatrudnieni zapisywani byli do PPK automatycznie, a dopiero rezygnacja z PKK wymagałaby podjęcia pewnego wysiłku. Rząd zapewne liczył na to, że większości pracowników nie zechce się zmieniać tego stanu, a udział w programie obliczano na 75% – i tu rządzący kompletnie się pomylili. 

Rezygnacja z PPK powszechniejsza, niż się spodziewano 

Faktycznie, osiągnięto podobne wartości, ale… w rezygnacji z programu. W pierwszym kwartale 2021 r. aż 77% uprawnionych było wypisanych z PPK. I to mimo zachęt, dodatków i zupełnie niezłych wyników instytucji inwestujących naszymi oszczędnościami. Zatem stwierdzenie, że program zaliczył klapę, nie jest żadną przesadą.  

Dlaczego tak się stało? Przyczyn jest kilka, ale najpoważniejsza zapewne opiera się na wyjątkowo niskim zaufaniu, z jakim Polacy traktują nowy program. Porównanie do OFE, które właśnie jest ostatecznie likwidowane, nasuwa się samo, choć nie jest do końca słuszne. Przede wszystkim OFE zawsze uznawane było za część emerytury – tę, którą można było inwestować na rynkach, aby nasze oszczędności „pracowały”, a nie leżały „bezczynnie” na rachunkach w ZUS (przy czym owa „bezczynność” jest bardzo umowna, skoro nasze składki służą do wypłat obecnych emerytur). Nigdy nie określano ich jako środków prywatnych, które można wypłacić lub przekazać w spadku rodzinie.  

Z kolei PPK to program oszczędnościowy, owszem, funkcjonujący jako trzeci filar emerytalny, ale z tego względu, że otrzymujemy dodatki, jeśli zgromadzone fundusze przeznaczymy na emeryturę. Jeżeli tego nie chcemy, możemy środki wybrać i wydać wedle własnego uznania, a gdy nie zdążymy – odziedziczą je nasi spadkobiercy.   

A co, jeśli rząd któregoś dnia stwierdzi, że jednak przejmie środki na PPK i przekaże je do ZUS, tak jak stało się to z OFE? Cóż, równie dobrze może zrobić dokładnie tak samo z naszymi oszczędnościami trzymanymi na ROR-ach, rachunkach oszczędnościowych i lokatach. Tylko w 2020 r. w bankach wartość zgromadzonych środków wynosiła 900 mld zł, co wystarczyłoby na załatanie niejednej dziury budżetowej… Takiego scenariusza jednak nikt się nie obawia, a przynajmniej rosnąca wartość naszych depozytów na to nie wskazuje. 

Drugą kwestią są obawy niektórych oszczędzających-inwestorów o to, gdzie i jak nasze pieniądze będą inwestowane. Jednym z założeń programu jest obowiązek inwestowania przez instytucje finansowe części środków w spółki Skarbu Państwa i na polskiej giełdzie. Nie wszystkim podoba się myśl, że ich oszczędności mają zasilać podmioty, których działalność nierzadko częściej zależy od polityki, a rzadziej od kalkulacji ekonomicznej. 

Brak zaufania wydaje się przeszkodą nie do pokonania; zaufanie łatwo zrujnować, a odbudowanie go trwa latami. Niemniej, sporo pracowników ma problemy tu i teraz, które decydują o rezygnacji. Ot, brutalna rzeczywistość: niektórych po prostu na to nie stać.  

Oczywiście, konieczność oszczędzania to stałe nawoływania wszystkich speców od zarządzania finansami osobistymi, ale łatwo znaleźć ludzi, którym naprawdę trudno jest odjąć kolejne kilkadziesiąt złotych z comiesięcznego budżetu (w przypadku pensji w wysokości minimalnej krajowej brutto 2-procentowa składka będzie wynosiła 56 zł). Z jednej strony osoby mniej zarabiające powinny szczególnie rozważyć różne formy wsparcia dla przewidywanej bardzo niskiej emerytury, tym bardziej że zwykle nie mają możliwości zdobycia kapitału i inwestowania go na własną rękę, z drugiej – niekiedy wymaga to zbyt dużego poświęcenia. 

A na koniec nie mniej ważna kwestia: podejście pracodawcy. W założeniach programu niemal każdy pracodawca musi podpisać umowę z wybraną instytucją finansową o zarządzanie PPK, nietrudno jednak wyobrazić sobie, że nie wszyscy przedsiębiorcy podchodzą z entuzjazmem do nowej daniny. Ostatecznie pracownicy korzystający z PPK to dla firmy dodatkowe koszty, o których rekompensatę państwo nie zadbało. Część z nas, zatrudnionych, zapewne obawia się, czy przystąpienie do programu nie odbije się na naszych podwyżkach, premiach czy ogólnie na stosunku pracodawcy do nas – i trudno uznać, że obawy te są bezpodstawne.  

Jak zrezygnować z PPK? 

Jeżeli należysz do którejś ze wspomnianych grup sceptyków i nie chcesz uczestniczyć w programie, zawsze możesz z niego zrezygnować. Jak już wspominaliśmy, udział w PPK jest zupełnie dobrowolny. Rezygnacja wiąże się ze złożeniem wniosku na piśmie. Wniosek musisz dostarczyć swojemu pracodawcy, np. poprzez kadry.  

Co ciekawe, Ministerstwo Finansów przygotowało nawet wzór deklaracji o rezygnacji. Znajdziesz go na tej stronie internetowej: https://www.mojeppk.pl/pliki/repozytorium-plikow/materialy-do-pobrania/pdf/deklaracja_o_rezygnacji_z_dokonywania_wplat_do_ppk.pdf.

Pamiętaj, że deklaracja o wypisaniu się z programu jest ważna przez 4 lata. Po tym czasie zostaniesz ponownie zapisany do PPK (jeśli zmienisz zdanie wcześniej, możesz w każdej chwili się zapisać). 

PPK: do kiedy rezygnacja jest możliwa? 

Nie ma żadnego konkretnego terminu, w którym musisz złożyć deklarację o rezygnacji. Możesz to zrobić zarówno przed formalnym zapisaniem przez pracodawcę, wtedy nie zostanie dla Ciebie utworzony rachunek w PPK i żadna z Twoich składek nie trafi do funduszu inwestycyjnego, lub też gdy już odkładasz środki od jakiegoś czasu.  

Cały proces przebiega szybko: już kolejna Twoja pensja nie będzie pomniejszona o składki na program. Wpłaty pobrane w miesiącu, w którym zadeklarowałeś rezygnację, pracodawca powinien Ci zwrócić. 

Rezygnacja z PPK: co dzieje się z pieniędzmi? 

Jak już pisaliśmy, wpłacone przez Ciebie środki są Twoją własnością i gdy rezygnujesz z udziału w PPK, możesz zażądać ich zwrotu. Powinieneś jednak zdawać sobie sprawę, że stracisz wszelkie dodatki od państwa, a ponadto 30% składek wpłaconych przez przedsiębiorcę trafi nie bezpośrednio do Ciebie, ale na Twój rachunek w ZUS. 

Co więcej, na wypracowany zysk nałożony zostanie podatek od zysków kapitałowych w wysokości 19%. Gdybyś zdecydował się zaczekać do momentu, w którym skończysz 60 lat, mógłbyś wypłacić 25% uzbieranego kapitału bez potrącania podatku. 

Od tej zasady są dwa wyjątki. Pierwszy to wypłata 100% zgromadzonych oszczędności z przeznaczeniem na wkład własny na mieszkanie/dom. Opcja ta dostępna jest dla osób, które nie ukończyły 45 lat. Warto mieć też świadomość, że tę specyficzną „pożyczkę” należy zwrócić w ciągu 15 lat, a spłata musi rozpocząć się najdalej w ciągu 5 lat od wypłaty środków.  

Drugi wyjątek to możliwość podjęcia 25% środków z PPK w razie ciężkiej choroby Twojej lub Twoich najbliższych (małżonka czy dzieci). W obu wspomnianych przypadkach nie tracisz dopłat ani nie musisz płacić podatku od zysków kapitałowych. 

Ile możesz odłożyć w PPK? 

Rezygnację warto jednak przemyśleć. Pod pewnymi względami PPK mogą być całkiem efektywnym programem długofalowego oszczędzania i mogą przynieść wymierne korzyści na emeryturze.  

Niestety, trzeba mieć na uwadze, że nie da się udzielić rzetelnej i uczciwej odpowiedzi na pytanie, jaki faktycznie będzie zysk z gromadzonych środków – przez 30 lat zbyt wiele może się zmienić, aby możliwe było wiarygodne podliczenie wysokości przyszłej emerytury z trzeciego filaru. Nie znamy poziomu inflacji, nie mamy pewności, czy instytucja, którą wybrał nasz pracodawca, będzie zawsze trafnie inwestowała nasze środki. Ba! Nie mamy nawet gwarancji, że nie będziemy stratni – jak to przy inwestycjach (inna rzecz, że bez gigantycznego krachu w gospodarce o długofalowych skutkach trudno sobie wyobrazić sytuację, w której tracimy nasze oszczędności zgromadzone na rachunku PPK). Ustawodawca nie zapewnił żadnej waloryzacji składek, konieczność dbania o zysk scedowawszy na instytucje finansowe. Niepewność co do opłacalności długoterminowego inwestowania to jednak właściwość nie tylko PPK; tyczy się to niemal każdej innej inwestycji, nawet w takie „pewniaki” jak mieszkania czy złoto.  

Niemniej pewne prognozy co do wysokości przyszłej emerytury z PPK można przeprowadzić. Rząd na stronie https://www.mojeppk.pl/kalkulator.html udostępnił kalkulator zysków z PPK, który w przejrzysty sposób pozwala obliczyć, na jakie świadczenie możesz liczyć, w zależności od wariantów, na jakie się zdecydujesz: czy będziesz odkładać minimalną, czy podwyższoną składkę, ile będzie ona wynosić, ile wyniesie składka od pracodawcy, jak długo zamierzasz oszczędzać, kiedy przystępujesz do programu, czy zamierzasz wypłacić 25% zgromadzonego kapitału od razu po przejściu na emeryturę itp.  

Po wprowadzeniu wszystkich wspomnianych danych otrzymujesz kalkulację. Załóżmy, że zarabiasz 5 tys. zł brutto, zamierzasz przejść na emeryturę w wieku 60 lat, a świadczenie otrzymywać przez kolejne 20 lat (nie pomniejszając go o żadną wypłatę po 60 r.ż). Według kalkulatora Twój kapitał wyniesie 119 167 zł, co równa się świadczeniu w wysokości 646 zł co miesiąc przez 20 lat. Gdybyś jednak zdecydował(a) się na pracę i odkładanie w PPK o 5 lat dłużej, to kapitał wzrośnie do 165 214 zł, a miesięczne świadczenie – do 896 zł.  

Robi wrażenie, prawda? Problem polega na tym, że tak dobre wyniki są możliwe do osiągnięcia przy dość nierealistycznych założeniach. Przykładowo, w rządowym narzędziu Zakładana roczna stopa zwrotu z inwestycji w okresie oszczędzania wynosi bardzo mało prawdopodobne 3,5% – i to rok w rok przez kolejne 30 lat.  

Z kolei Zakładany roczny wzrost wynagrodzenia ustawiony jest w kalkulatorze domyślnie na poziomie 2,8% – co również wydaje się nieprawdopodobne, zwłaszcza że taki wzrost trudno też utrzymać bliżej emerytury. Jeśli nieco urealnimy te stopy, wychodzą nam wartości raczej ok. 300-500 zł niż 800 zł. 

Podsumowanie: zawsze możesz zrezygnować z PPK, ale nie zawsze Ci się to opłaci 

W przypadku długookresowych programów nigdy nie jesteśmy w stanie obliczyć precyzyjnie przyszłych zysków. Jednego możemy być pewni: nie będą to emerytury pod palmami. Większość z nas na emeryturze odczuje raczej bardzo mocny spadek jakości życia i każde dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie będzie się liczyć. 

Jeżeli zadajesz sobie pytanie, czy udział w PPK Ci się opłaca, zastanów się, ile jesteś w stanie odłożyć, aby zapewnić sobie te dodatkowe kilkaset złotych do ZUS-owskiego świadczenia. Jest wysoce prawdopodobne, że osoby, które dobrze orientują się w inwestycjach, posiadają pewien kapitał i mogą poświęcić swój czas i energię na inwestowanie, osiągną wyższy zysk poza PPK.  

Natomiast jeśli od x lat przymierzasz się do „rozgryzienia” tematu IKE/IKZE, wciąż zawieszasz na bliżej nieokreśloną przyszłość odkładanie na emeryturę, a fundusze inwestycyjne to dla Ciebie czarna magia – PPK mogą być dobrym wyborem. Nie oszukujmy się, sporo przyszłych emerytów nie ma ani odpowiedniej wiedzy, ani doświadczenia, ani też kapitału, aby samodzielnie inwestować na rynku polskim czy zagranicznym.  

Atutem PPK dla takiej grupy pracowników jest nie tylko regularność oszczędzania, ale i wpłaty od pracodawcy i dopłaty od państwa, których w innej sytuacji nie uzyskają. Dopłaty te prawdopodobnie zniwelują też ewentualne straty funduszu, jeśli one wystąpią, chroniąc gromadzony przez nas kapitał. W przypadku zarobków w wysokości 5 tys. zł brutto 2% wynagrodzenia wynosi nieco ponad 100 zł, które będziesz odkładał przez 30 lat. W zamian otrzymasz prawdopodobnie ok. 300, być może i ponad 400 zł przez dwie dekady. Nie jest źle, a przecież może być też lepiej, jeśli koniunktura dopisze. Jeśli podobną kwotę włożysz po prostu na konto oszczędnościowe, nie masz co liczyć na podobny zwrot. 

Naszym zdaniem dla przeciętnego Kowalskiego PPK mogą być niezłym rozwiązaniem. Można też na nie spojrzeć jak na sposób na dywersyfikację portfela inwestycyjnego; nawet jeżeli odkładasz czy pomnażasz już pieniądze w inny sposób, być może warto dołożyć kolejne 100-200 zł miesięcznie we w sumie dość bezpieczny instrument, jakim jest PPK. Ostateczna decyzja należy do Ciebie: tylko Ty możesz stwierdzić, jak na kolejne obciążenie zareaguje Twój pracodawca i na ile efektywnie jesteś w stanie oszczędzać.

Dodaj komentarz