„Poduszka finansowa” – co to takiego i jakie daje korzyści

Krzysztof Duliński
Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
Krzysztof Duliński
Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych

159 publikacji 3223 komentarze

Recenzent promocji bankowych i autor tekstów poradnikowych dotyczących zarządzania finansami osobistymi będący zdania, że nawet najbardziej skomplikowane zagadnienie można przedstawić w prosty i przystępny sposób.


12 komentarzy
„Poduszka finansowa” – co to takiego i jakie daje korzyści
Spis treści

Prowadzone od wielu lat różne badania nieustannie pokazują, że Polacy nie mają wielkich rezerw finansowych. Wielu z nas wydaje wszystkie zarobione pieniądze, część musi pożyczać różne kwoty, by przeżyć do kolejnej wypłaty. Może to nieco dziwić, skoro od kilku lat bezrobocie utrzymuje się na niskim poziomie, rosną zarobki, a perturbacje wprowadziła tylko przejściowo wysoka inflacja. Na dodatek są różne programy socjalne stworzone przez rząd.

Abstrakcyjne pojęcia

Trudno znaleźć wytłumaczenie tej sytuacji, bo nie sposób wciąż odwoływać się do kłopotów finansowych, w jakie wpadła część Polaków w czasie kryzysu zapoczątkowanego w 2009 r. ani do zawirowań na rynkach finansowych wywołanych epidemią koronawirusa. Wielu ekonomistów zauważa natomiast, że bardzo wielu Polaków nie potrafi racjonalnie gospodarować pieniędzmi. Równowaga budżetowa, ustalenie priorytetu wydatków, gromadzenie oszczędności „na czarną godzinę”, oszczędzanie na emeryturę, to niestety dla znacznej części społeczeństwa pojęcia abstrakcyjne.

Wielu z nas obce jest myślenie o mogących nadejść gorszych czasach, niższych zarobkach, ewentualnych kłopotach zdrowotnych. Przeciętny Kowalski raczej nie martwi się o przyszłość. Przecież jakoś to będzie, czarna godzina nie musi nadejść, byle do pierwszego.

Można odnieść wrażenie, że wciąż jeszcze jesteśmy zachłyśnięci możliwościami, jakie dają pełne półki w sklepach i rosnące zarobki. Kupić nowszy telewizor, wymienić samochód na lepszy, pojechać na atrakcyjną wycieczkę – oto priorytety.

A oszczędności…? - zapytamy nieśmiało. Po co nam one? Lepiej żyć chwilą, bo życie tak krótko trwa - odpowie wielu.

Mądrość nakazuje oszczędzać

Do braku podstawowej wiedzy ekonomicznej i nawyku oszczędzania dokłada się jeszcze niekorzystna sytuacja na rynku depozytów. Oprocentowanie lokat czy kont oszczędnościowych dalekie jest od poziomu inflacji, a przecież trzeba jeszcze pamiętać o „podatku Belki”, przez co pieniądze realnie tracą na wartości.

Co prawda część banków prowadzi akcje zachęcające do oszczędzania, oferuje podwyższone oprocentowanie dla „nowych środków”, premiuje nim systematyczne wpłaty czy stara się uświadamiać znaczenie posiadania oszczędności, ale nie przynosi to wielkich rezultatów.

Jak pokazują publikowane cyklicznie dane NBP, ogólna suma oszczędności Polaków rośnie. Około połowa z nich trzymana jest w gotówce, na rachunkach bankowych lub lokatach. Niskie oprocentowanie lokat nie stanowi zachęty do pomnażania posiadanych środków. Są one chętnie wykorzystywane na bieżące zakupy. Łatwo po nie sięgnąć, będąc kuszonym „promocjami”, „wyprzedażami”, „czyszczeniem magazynów” i innymi akcjami specjalnymi.

Co mówią ankietowani Polacy?

Wyniki różnych analiz wskazują, że coraz więcej Polaków myśli o swojej finansowej przyszłości. Wyniki badania „Oszczędzanie w obliczu wysokiej inflacji" przeprowadzonego w 2022 r. na zlecenie Banku Millennium pokazały, że blisko 40% respondentów oszczędza część zarobków, kiedy tylko pojawi się taka możliwość, a niemal co trzeci ankietowany stwierdził, że regularnie odkłada stałą kwotę. Główną motywacją do oszczędzania jest chęć zabezpieczenia na "czarną godzinę" oraz posiadania środków na niespodziewane wydatki. Wiele osób oszczędza też z myślą o remoncie mieszkania, zakupie nowego samochodu, a tylko nieliczni z myślą o emeryturze.

Z kolei w badaniu "Barometr oszczędności 2023", zrealizowanym na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, 40% pytanych stwierdziło, że nie pomnaża swoich oszczędności, poprzestaje na tym, co już posiada. Są to głównie osoby, które posiadają niewielkie zasoby, co powinno raczej dziwić, skoro ankietowani przekonywali, że oszczędzają, chcąc stworzyć sobie "poduszkę finansową".

Dodajmy, że dane KRD wskazują na zmniejszającą się wartość przeterminowanych zobowiązań, ale z drugiej strony jest rekordowa liczba upadłości konsumenckich odnotowanych w 2023 r.

Najpierw oszczędzaj, potem wydawaj

Doświadczenie podpowiada jakimi priorytetami kierujemy się na co dzień: obowiązkowe wydatki (opłaty, żywność, itp.) – przyjemności – oszczędności. W efekcie nasze rezerwy finansowe rosną, gdy zostaną nam jakieś środki po obowiązkowych wydatkach lub pojawią się dodatkowe dochody.

Tymczasem Warren Buffet, amerykański miliarder uznawany za legendę inwestowania, preferuje zupełnie odmienną hierarchię – najpierw inwestowanie/oszczędzanie, potem obowiązkowe wydatki, a dopiero na samym końcu, z tego co zostanie, finansowanie przyjemności.

Przyznacie, że to dość interesujące podejście, zupełnie burzące dotychczasowe myślenie wielu z nas o priorytetach finansowych. Może być tym bardziej skuteczne, gdy uznamy oszczędzanie w każdym miesiącu za „super zobowiązanie” mające pierwszeństwo przed innymi wydatkami. Zdaniem części psychologów, tylko w ten sposób można uniknąć pokusy zakupów impulsowych czy fundowania sobie „przyjemności”.

Zapłać sobie, zanim zapłacisz innym

Powyższe słowa bywają nazywane „złotą zasadą finansów osobistych”. Są kwintesencją tego, że oszczędności mają pierwszeństwo przed wydatkami. Chcąc być w zgodzie z tą zasadą, pierwszy przelew w miesiącu po otrzymaniu wynagrodzenia powinien być transferem uzgodnionej z samym sobą sumy na konto oszczędnościowe, na zakup jednostek funduszy inwestycyjnych czy inną formę oszczędzania. Dopiero później powinien przyjść czas na opłacenie czynszu, prądu, gazu, telefonu i innych zobowiązań. O przyjemnościach można pomyśleć w chwili, gdy coś jeszcze zostanie na koncie.

Takie podejście ponoć mocniej motywuje do podnoszenia kwalifikacji, rozglądania się za lepszą pracą czy lepszej samoorganizacji.

Zapas przynajmniej na 3 miesiące

Jeśli zgodzimy się, że posiadanie pewnego „zapasu” środków finansowych to konieczność, od razu pojawi się pytanie, jak wysoka powinna być ta rezerwa. Ekonomiści są zgodni, że absolutne minimum to przynajmniej trzykrotność miesięcznych dochodów. Dobrze, by oszczędności pozwoliły na spokojne przeżycie pół roku, a sytuacja idealna to jeszcze dłuższy okres. Im jest on dłuższy, tym mniejsza presja i większy komfort psychiczny przy pokonywaniu kłopotów finansowych czy szukaniu nowej pracy.

Jak stworzyć „poduszkę finansową”?

Pierwszy krok to wspomniana wyżej zmiana priorytetów – najpierw odkładajmy na „czarną godzinę”, potem regulujmy wszelkie zobowiązania i wydatki, dopiero na końcu fundujmy sobie przyjemności.

Regularne działania

Wiąże się to z wyrobieniem nawyku regularnego oszczędzania i odkładania choćby niewielkich kwot. Można to zrobić w prosty sposób, ustanawiając zlecenie stałe ze swojego rachunku. Dobrym sposobem na przekonanie się o sile małych kwot jest też odkładanie na specjalne konto oszczędnościowe „resztek” z dokonywanych bezgotówkowo transakcji. Dzieje się to w sposób zupełnie dla nas niezauważalny, a na koniec miesiąca okaże się, że zaoszczędziliśmy kilkadziesiąt złotych czy nawet więcej. Ofertę banków w tym zakresie poznasz spoglądając na ranking programów automatycznego oszczędzania".

Rozsądne oszczędzanie

Kolejne działanie to zmuszenie odłożonych pieniędzy do „rozmnażania się”. Trzeba to zrobić rozsądnie. Najbezpieczniejsza forma to oczywiście lokaty, konta oszczędnościowe czy obligacje Skarbu Państwa.

W przypadku depozytów ideałem byłoby znalezienie takich, które pozwalają przynajmniej zachować realną wartość pieniądza. W uproszczeniu oznacza to, że po uwzględnieniu inflacji i podatku Belki za pewien czas za posiadaną sumę można będzie kupić te same rzeczy.

Wybór obligacji skarbowych oferowanych przez Ministerstwo Finansów sprowadza się do określenia czasu, na jaki chcemy ulokować w nich swoje pieniądze. Możliwe okresy wahają się od 3 miesięcy do 12 lat, a oprocentowanie zbliżone jest do tego na lokatach. Warto wiedzieć, że w przypadku obligacji wieloletnich, należne odsetki wypłacane są co kilka miesięcy w postaci “kuponów odsetkowych”, istnieją też papiery antyiflacyjne, których oprocentowanie powiązane jest z poziomem inflacji.

Więcej informacji o różnicach między tymi produktami znajdziesz w naszym artykule.

W wyborze najkorzystniejszych lokat pomoże Ci nasz ranking lokat. Tym, którzy nie chcą „zamrażać” pieniędzy na pewien czas, podpowiadamy konta oszczędnościowe. Analizując nasze zestawienie najlepszych rachunków tego typu, zobaczysz, że są „perełki” oferujące bardzo atrakcyjne oprocentowanie.

Inwestowanie dla bardziej zaawansowanych

Inna formą pomnażania oszczędności mogą być fundusze inwestycyjne czy zakup akcji. To już działania dla osób, które choć trochę interesują się rynkiem finansowym, rozumieją różnice między różnego rodzaju funduszami i mają świadomość, że szansa na wyższe zyski wiąże się z większym ryzykiem utraty części zgromadzonego kapitału.

Przy tego typu instrumentach finansowych okres inwestycji powinien wynosić min. 2-3 lata.

O inwestowaniu w obligacje wyemitowane przez różne podmioty pisaliśmy tutaj.

Oszczędzanie na emeryturę

Zupełnie osobną kwestią jest oszczędzanie z myślą o emeryturze. Te z ZUS będą stanowiły znikomą część obecnych zarobków każdego z nas. Trzeba więc pomyśleć samemu o zgromadzeniu dodatkowych środków, które pozwolą godnie przeżyć „jesień życia”. Jedną z możliwości są Indywidualne Konta Emerytalne i Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego. Różnica, w dużym uproszczeniu, sprowadza się do nieco zasad korzystania ze zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych.

Szczegółowe omówienie obu możliwości znajdziesz w naszym tekście "IKE i IKZE, czyli Ty decydujesz o swojej emeryturze"

Pracownicze Plany Kapitałowe

To zupełnie nowa możliwość, która pojawiła się w połowie 2019 r. i stopniowo objęła coraz więcej zatrudnionych.

Gromadzone z myślą o emeryturze pieniądze pochodzą od samych pracowników oraz od pracodawców (minimum 1,5%) i budżetu państwa (240 zł rocznie), czyli od nas wszystkich – podatników. „Na start” każdy uczestnik PPK otrzymał na swoje konto 250 zł z budżetu państwa. Zbierane w ten sposób pieniądze trafiają do specjalnych funduszy, inwestujących je w akcje i obligacje.

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz

Z pewnością znasz przytoczone powiedzenie. Tak, tylko od Ciebie zależy, jak dużą i wygodną „poduszkę finansową” stworzysz dla siebie. Nie musi się to wcale wiązać z wielkimi wyrzeczeniami i zmianami w życiu. Wystarczy przestawienie priorytetów i uznanie, że własne bezpieczeństwo finansowe jest ważniejsze od przyjemności. Przyda się też konsekwencja w działaniu oraz podstawowe zainteresowanie sytuacją na rynku finansowym. Zachęcamy do śledzenia naszych portali. Na bieżąco informujemy w nich o najciekawszych ofertach dotyczących oszczędzania i przedstawiamy informacje, które mogą być Ci pomocne przy podejmowaniu trafnych decyzji finansowych.


Oceń artykuł
0
(0 ocen)
Aby oddać głos, wskaż odpowiednią liczbę gwiazdek.
Dziękujemy za Twój głos Dziękujemy za Twój głos

Komentarze

(12)
Sortuj od najnowszych
Dodaj swój komentarz...
Z
Zbigniew
Gość

Fajnie się oszczędza żyjąc samemu ale gdy masz rodzinę to ciężko powiedzieć, że mam ją gdzieś ponieważ inwestowanie jest ważniejsze, potem opłaty a resztki na przeżycie. Wypłaty są zbyt niskie żeby coś z nich oszczędzać. Zarabiając około 3500 mesięcznie, mając dwójkę nastolatków na utrzymaniu i nie mówiąc o innych wydatkach to naprawdę nic. kompletnie nic. Zarobki musiałyby być stale powyżej 5000. W moich stronach pracodawcy prawie wszędzie dają najniższą krajowa a w tym układzie proszę oszczędzać i inwestować. Podział klasowy w Polsce jest znaczny. Jest grupa osób która ma na wszystko a to wyda to potem płacze w telewizji i jest grupa osób które żyje z tego co ma. Nie czarujmy się. Oszczędzając 100-200 zł miesięcznie bogactwa się nie dorobimy.

Odpowiedz

Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
@Zbigniew

Sytuacja każdej rodziny jest faktycznie inna, z pewnością są i takie, którym nie tylko trudno cokolwiek odłożyć, ale i przeżyć do kolejnej wypłaty. Mimo wszystko jednak namawiam do spróbowania ustalenia zlecenia stałego i odkładania co miesiąc choćby 100 zł. Po roku będzie to już 1200 zł, kwota, czyli kwota z której można sfinansować nieoczekiwaną naprawę sprzętu AGD albo do której łatwiej jest dołożyć do zakupu nowego urządzenia. Przyzna Pan chyba, że bez takiej poduszki finansowej nagłe znalezienie kilkuset złotych na naprawę byłoby znacznie trudniejsze. Pieniądze potrafią się "rozchodzić" jeśli mamy je w kieszeni/na koncie osobistym. Natomiast, gdy są nieco "ukryte" na rachunku oszczędnościowym i mamy świadomość, że na ogół można po nie bezpłatnie sięgnąć tylko raz w miesiącu, mniej kuszą, by je wydać.

Zdaję sobie sprawę, że odłożenie 100 czy 200 zł nie da wielkiego bogactwa. Znacznie ważniejsza jest świadomość, że mamy rezerwę finansową, gdy wyskoczy nieoczekiwany wydatek.

Odpowiedz

R
Roman
Gość

Poduszka finansowa (taka dla "ciułaczy", a jest ich większość) powinna być łatwo dostępna i nie tracić na wartości zgromadzonego kapitału. Wydaje mi się, że najłatwiej zrobić to w postaci lokaty odnawialnej (np co pół roku) na rachunku w stabilnej walucie - mocniejszej od złotego. Trzymanie nawet takiej waluty w "skarpecie" jest lepsze niz lokata bankowa w złotówkach. W obecnej sytuacji lokaty złotówkowe przynoszą zamiast zysków straty. Nie dajmy się okradać. Ja swoje oszczędności trzymam na trzech "kupkach". W złotówkach na pilne potrzeby (np 2-3 miesięczne przeżycie), a resztę w dolarach i frankach. Złotówkowe trzymam w banku i niewiele w gotówce. Pozostałe zdeponowane w "dobrym miejscu" (ochrona przed ew. kradzieżą) w sejfie firmowym w zamkniętej stalowej skrzynce. Dlaczego tak? Mam już 80 lat i przeżyłem niejedno. Widziałem już werandę wytapetowaną banknotami 2000 zł (starych) mających ostatnią wartość 4 pudełek zapałek. Korzystałem już z bonów rewaloryzacyjnych o śmiesznej wartości w okresie hiperinflacji w latach tuż przed i po stanie wojennym. Nie mam zaufania do państwa. Nic na to nie poradzę. Moi rodzice dostawali w tyłek, więc ja nie chcę. W okresie PRL-u warto było mieć dolary i złoto. Złotówki w każdej chwili mogły być bez wartości. Dzisiaj taka sytuacja wydaje się nieprawdopodobna ale czy aby na pewno? Inflacja - i to spora - jest nie do uniknięcia. Spójrzcie na stronę https://forsal.pl/gospodarka/pkb/artykuly/7746726,mapa-dobrobytu-unia-europejska-pkp-per-capita-eurostat-rzeczywista-konsumpcja-prywatna.html ; Polska w Europie w 2019 roku znajdowała się na 19 miejscu w rzeczywistej konsumpcji prywatnej , a więc takiej, która definiuje dobrobyt. Za nami austliderzy Rumunia, Grecja, Estonia, łotwa, Słowacja, Węgry, Chorwacja i Bułgaria. Nasz poziom to 79% średniej z UE (w Luksemburgu 135%) , a "chcemy" naśladować Wegry u których poziom ten wynosi tylko 67% i są na trzecim od końca 25 miejscu. A tam nasze władze szukają sojusznika. Gospodarkę mamy peryferyjną zależną głównie od dostaw z Niemiec i w każdej chwili może się potknąć. Biorąc to pod uwagę zrobiłem tak jak zrobiłem.

Odpowiedz

Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
@Roman

Bardzo dziękuję za podzielenie się przez Pana przemyśleniami. Wybór strategii dotyczącej poduszki finansowej faktycznie w dużej mierze zależy od sytuacji danej osoby, jej doświadczeń. Warto też patrzeć szerzej, na sytuację makroekonomiczną. Pana spostrzeżenia nt. miejsca Polski "na mapie dobrobytu" i uzależnienia naszej gospodarki od zachodniego sąsiada są bardzo ciekawe.

Ja mam obawy, że lansowana obecnie strategia rozwoju oparta na konsumpcji (świadczy o tym apel ministra finansów z ubiegłego tygodnia wyrażony w jednym z wywiadów, by Polacy sięgali po oszczędności, wydawali swoje pieniądze) może przynieść opłakane skutki. Doraźnie podtrzymamy PKB, ale długoterminowo, gdyby kłopoty z pandemią się przedłużały, to okaże się, że ludzie nie mają żadnych rezerw finansowych...

Odpowiedz

K
Kamil
Gość

Poduszka powinna cechować się dostępnością środków, więc długoterminowe obligacje nie są dobrym pomysłem. Stracimy, gdy się z nich wcześniej wycofamy.

Z drugiej strony za chwilę będziemy mieli ujemne oprocentowanie na depozytach. Jak żyć?! :(

Odpowiedz

Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
@Kamil

Masz rację, pytanie "Jak żyć posiadając oszczędności?" staje się coraz bardziej zasadne. Pojawiają się głosy, że obecna sytuacja zupełnie demotywuje do oszczędzania, jest w pewnym sensie karą za przezorność. Na cięciu stóp procentowych korzystają ci, którzy żyją na kredyt, bo teraz płacą niższe odsetki od zaciągniętych zobowiązań.

Zgadzam się też z kwestią, że poduszka finansowa winna zapewniać dostęp do zgromadzonych środków, przynajmniej ich części. Dlatego uważam, że wskazana jest dywersyfikacja, podział oszczędności między różne produkty. Jedne z nich, np. wspomniane obligacje długoterminowe, powinny możliwie dużo zarabiać przy stosunkowo niewielkim ryzyku i być rezerwą na najczarniejsze chwile. Inne, np. lokaty czy konta oszczędnościowe, też powinny przynosić odsetki, ale dostęp do nich powinien być praktycznie "od ręki", by móc po nie sięgnąć w nieoczekiwanej sytuacji.

Odpowiedz

Y
Youtoo
Gość

Czasami można się nieźle zdziwić. Oszczędzanie w gotówce wcale nie musi oznaczać bezpieczeństwa. Piszę to w momencie gdy koronawirusa nie ma jeszcze oficjalnie w Polsce a ceny maseczek - które wcale przed nim nie chronią - już poszły w górę o 1000 procent!

Odpowiedz

Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
@Youtoo

W sytuacjach gdy "coś" się dzieje zawsze znajdą się "sprytni", którzy chcą na tym zarobić. Przykładem jest właśnie wzrost cen maseczek. A słyszałeś o tym, że kilku Polaków usiłowało przemycić do China kilka tysięcy takich maseczek? :)

Tyle tylko, że takie działania nie mają nic wspólnego z oszczędzaniem, myśleniem o przyszłości, budowaniem sobie "poduszki finansowej". Nie bardzo wyobrażam sobie kupowanie maseczek czy jakiegoś innego towaru na zapas, bo być może nagle będzie na niego popyt.

Odpowiedz

Y
Youtoo
Gość
@Krzysztof Duliński

Maseczki to rzeczywiście niszowy produkt. Ale dywersyfikacja w złoto, nieruchomości czy nawet znaczki pocztowe ma konkretny sens.

Panika wywołana koronawirusem czy hiperinflacja w Wenezueli to tylko przykłady, że coś w ekonomii kraju może nagle pójść bardzo nie tak.

Odpowiedz

Krzysztof Duliński
Analityk produktów finansowych
@Youtoo

Dywersyfikacja jest jak najbardziej wskazana, w pełni popieram dzielenie oszczędności w różne miejsca/produkty

Odpowiedz

D
Don Q.
Gość
Pierwszy krok to wspomniana wyżej zmiana priorytetów – najpierw odkładajmy na „czarną godzinę”, potem regulujmy wszelkie zobowiązania i wydatki, dopiero na końcu fundujmy sobie przyjemności

— anonimowy autorze tych słów, ostrzegam: jeśli będziesz mieć jakieś zobowiązania finansowe wobec mnie, to lepiej je w terminie ureguluj. Ja nie akceptuję wytłumaczenia, że ktoś mi pieniędzy nie oddaje, bo „odkłada na czarną godzinę”.

Odpowiedz

Redakcja Moneteo
Redakcja Moneteo
@Don Q.

Absolutnie nie namawiamy do lekceważenia swoich zobowiązań. Wszelkie należności winny być spłacane rzetelnie i terminowo.

Rzecz w tym, by najpierw odłożyć jakąś sumę (choćby niewielką) na "czarną godzinę", potem uregulować WSZELKIE należności, a dopiero potem - jeśli jeszcze coś zostanie - pomyśleć o przyjemnościach. Zdaniem psychologów (o czym jest mowa w tekście) takie podejście motywuje ludzi do poszukiwania dodatkowych dochodów, by - po wywiązaniu się z obowiązkowych płatności - zostały im pieniądze na sprawienie sobie przyjemności.

Odpowiedz