Jaki jest koszt utrzymania dziecka?

Jaki jest koszt utrzymania dziecka w Polsce?

Są w życiu rzeczy bezcenne, takie jak rodzicielstwo, które jednak… wiążą się z całkiem konkretnymi kosztami. W naszym kraju potrafią one znacznie różnić się w zależności od tego, gdzie mieszkasz: w dużym mieście, mniejszej miejscowości czy na wsi. Jeśli planujesz powiększenie rodziny… dobrze się zastanów przed przeczytaniem tego tekstu 😉. 

 Z tekstu dowiesz się: 

  • Jaki jest koszt utrzymania dziecka w Polsce na podstawie wyliczeń ekspertów.
  • Ile średnio należy płacić za żłobek, przedszkole?
  • Jakie wydatki na dziecko stanowią największe obciążenie dla budżetu rodziny? 

Pytanie, ile kosztuje dziecko, można oczywiście traktować z przymrużeniem oka (kto określi wartość nieprzespanych godzin, nerwów, zabawy i satysfakcji z osiągnięć pociechy?), ale można też spróbować przekuć na jak najbardziej realne szacunki w złotówkach.  

Całkowity i średni miesięczny koszt utrzymania dziecka. Dane GUS i Centrum im. Adama Smitha 

Takiego zadania podejmują się zarówno Główny Urząd Statystyczny (GUS) oraz Centrum im. Adama Smitha, publikując raporty dotyczące kosztów odchowania i wychowania dziecka do 18 lat w Polsce. I tak, wg ekspertów Centrum, jeśli masz jedno dziecko, prawdopodobnie wydasz na nie od 200 tys. do 250 tys. złotych, jeśli dwoje – do 411 tys. zł. Wartość wydatków na potomstwo od kilku lat nieustannie rośnie, co nie powinno dziwić przy ogólnym wzroście kosztów życia w Polsce (przykładowo, w obliczeniach wykonanych w 2018 r. wartości te wynosiły odpowiednio od 190 tys. do 210 tys. złotych i od 350 tys. do 385 tys. złotych). 

Jak podaje Centrum, wydatki dotyczące wychowywania i utrzymania potomka sięgają od 15% do nawet 30% budżetu rodziny. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że wydatki na dziecko zmieniają się w czasie, jedne odpadają, dochodzą inne.  

Z kolei średni miesięczny koszt utrzymania dziecka według GUS to: 900 zł w przypadku jednego potomka, 720 zł – dwojga, ponad 570 zł – trojga.  

Najdroższy jest noworodek? Oj, tu się zdziwisz… 

Zwykle rodzice skupiają się na oszacowaniu kosztów początkowych kilku lat życia dziecka. Nic dziwnego: zakup całej wyprawki, łóżeczka, wózka, nosidełka samochodowego, wyposażenie pokoiku, a następnie comiesięczne wydatki na pieluszki, mleko, smoczki i artykuły pielęgnacyjne stają się dojmującą pozycją w rodzinnym budżecie. Z czasem należy do tego dołożyć koszt opieki nad małym dzieckiem (klubik dziecięcy, żłobek bądź opiekunka), a także, niestety, opiekę medyczną, gdyż w naszym kraju za opiekę specjalistyczną trzeba zwykle (słono) płacić – ze względu na zbyt długie kolejki w publicznych przychodniach. 

Początkowo może wydawać się, że pojawienie się kolejnego dziecka w rodzinie nie generuje aż takich kosztów jak pierwsza pociecha; zwykle niezbędne akcesoria są już dostępne, podobnie jak ubrania i zabawki. Wyliczenia przeprowadzone przez Centrum im. Adama Smitha pozbawiają jednak złudzeń – jak już wspominaliśmy, koszt wychowania drugiego dziecka nie jest znacząco niższy. Dlaczego? 

Otóż, jako rodzice największe wydatki związane z wychowaniem dziecka ponosimy na żywność, mieszkanie, edukację, a także na transport i łączność. Stanowią one aż 82% wszystkich kosztów!  

Koszty utrzymania dziecka w wieku przedszkolnym i żłobkowym 

Już samo zapewnienie dwojgu dzieciom żłobka/przedszkola może wiązać się z poważnymi wydatkami; co gorsza, w dużej mierze zależy to nie tyle od osobistej decyzji rodziców, ale od oferty gminy, w której rodzina mieszka. Są gminy, w których opieka żłobkowa jest na stosunkowo niezłym poziomie (bo nigdzie w Polsce nie jest pod tym względem dobrze), lecz są i takie, w których żłobków – a także przedszkoli – wciąż dramatycznie brakuje, a młodzi rodzice mogą liczyć wyłącznie na placówki prywatne bądź społeczne. Jak podaje GUS, w 2019 r. funkcjonowało niespełna 4,5 tys. żłobków, oddziałów żłobkowych lub klubów dziecięcych, zapewniających opiekę 160 tys. małych dzieci.  Co gorsza, a z powodu zubożenia gminy tną dopłaty do miejsc w żłobkach, co dla rodziców oznacza kolejne podwyżki.  

Comiesięczny koszt przedszkola publicznego zwykle wynosi od 120 zł do 300 zł miesięcznie (nie licząc składek na radę rodziców czy opłat za zajęcia dodatkowe). Trudniejszy do oszacowania jest koszt przedszkola prywatnego, gdyż czesne zależy od wielu czynników: dofinansowania placówki ze strony gminy, dodatki od stowarzyszeń i fundacji, oferty przedszkola, jego lokalizacji, konieczności korzystania z cateringu itp. Można uznać, że wydatek ten mieści się od 500 zł miesięcznie do 2 tys. zł (choć znajdą się i droższe oferty). Podsumowując, koszt przedszkola publicznego na przestrzeni 4 lat waha się od ok. 5800 zł do 15 tys. zł, natomiast przedszkole prywatne może kosztować nawet do 50 tys. zł.  

Gorzej przedstawiają się opłaty za żłobek. Tu trzeba liczyć się z koniecznością wysupłania z portfela od ok. 200 zł do ponad 1500 zł miesięcznie. Warto też zdawać sobie sprawę, że zapisanie dziecka do żłobka często wiąże się z opłatą wpisową, wynoszącą kilkaset złotych.  

Najdroższe jest zatrudnienie niani. Zarobki niań różnią się w zależności od województwa, a także w stosunku większych miejscowości wobec mniejszych. Niemniej, koszt zatrudnienia niani w 2019 r. wynosił od ponad 1500 zł miesięcznie do niemal 3 tys. zł w dużych miastach (ze zrozumiałych względów brak danych za rok 2020).  

Ile Twoja rodzina płaci za życie w dużym mieście? 

Wiadomo, że w dużych miastach zarobki są zwykle wyraźnie wyższe niż w mniejszych miejscowościach, ale też i koszty życia mocniej biją po kieszeni. Jak bardzo? Na podstawie wyliczeń Centrum im. Adama Smitha widać, że najwyższe wydatki związane z wychowaniem dziecka dotyczą właśnie rodziców z miast powyżej 500 tys. mieszkańców: ich wartość na przestrzeni 18 lat wyniosła niemal 244 tys. złotych.   

Co ciekawe, najniższy poziom kosztów dotyczy rodzin z miast średniej wielkości, od 50 tys. do 100 tys. mieszkańców, i wynosi niecałe 234 tys. złotych. Eksperci zwracają uwagę na znacznie wyższe opłaty eksploatacyjne, z którymi borykają się duże aglomeracje, takie jak odprowadzanie ścieków, dostarczanie wody, wywóz śmieci, koszty kultury i edukacji. Z kolei w średnich miastach niższe są opłaty za transport, edukację oraz użytkowania mieszkania.  

Lekko nie mają też mieszkańcy najmniejszych miast, do 25 tys. mieszkańców; oni z kolei muszą borykać się z niedostatkiem usług edukacyjnych, opiekuńczych czy lekarskich na miejscu, co wiąże się z koniecznością przemieszczania się do innych miejscowości i podnosi koszty transportu. 

500+ jako swoisty moneyback? 

Interesujące wyliczenia, jakie przeprowadziło Centrum, dotyczą świadczenia wychowawczego 500+. Eksperci obliczyli, że koszt wypłaty 500+ wyniósł w 2018 r. ok. 21 mld złotych, natomiast w ciągu roku rodzice w podatku VAT naliczanym do produktów dziecięcych lub usług związanych z dziećmi wpłacają do budżetu ok. 10,5 mld złotych (nie wliczamy tutaj wydatków z „ogólnych” kategorii, typu jedzenie, rachunki itd.).  

Wypłata świadczenia również stała się impulsem do zwiększenia wydatków na potomstwo (obok wyższych kosztów życia w ogóle). 

18 lat skończone – i co dalej? 

Wyliczenia podawane przez ekspertów koncentrują się na wydatkach związanych z utrzymaniem pociechy w wieku 0-18 lat, a przecież mało który nastolatek odchodzi z domu w dniu osiemnastych urodzin lub zaczyna efektywnie dokładać się do budżetu. Obecnie mniej więcej połowa młodych kobiet i nieco mniej młodych mężczyzn decyduje się rozpocząć studia, co przesuwa w czasie założenie w pełni samodzielnego gospodarstwa domowego, a zatem wiąże się z wydatkami ze strony rodziców.  

Jak nietrudno się domyślić, najwięcej kosztuje „odchowanie” magistra, ze względu na długi okres studiów. Przy jednym dziecku przeciętny koszt wynosi ok. 260 tys. zł, czyli znacznie powyżej maksymalnego średniego kosztu dla dużych miast. 

Jak obliczyć koszt utrzymania dziecka?  

Na tak postawione pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jak widzisz, wiele zależy od tego, gdzie mieszkasz, jak usługi opiekuńcze oferuje Twoja gmina, jaką ścieżkę edukacji wybierze Twoje dziecko, jak długo będzie się uczyć itp.  

Dane i informacje, które przytaczaliśmy w artykule, pomijają też całkowicie okres ciąży, który do „najtańszych” nie należy: koszty badań, opieki przedporodowej i poporodowej, ubrania, kosmetyki ciążowe, straty finansowe związane ze zwolnieniem lekarskim – to wszystko nie wchodzi w „oficjalny” koszt utrzymania dziecka, ale przecież niewątpliwie wiąże się z posiadaniem potomstwa.  

W późniejszych latach życia dziecka wydatki związane z wychowaniem stają się nieco bardziej nieprzewidywalne i na etapie planowania rodziny raczej niemożliwe do wyliczenia. Poza zwykłymi kosztami utrzymania potomka (rachunki, wyżywienie, zakup nowych ubrań i butów dla prędko rosnącej pociechy) dochodzą takie oczywistości jak podręczniki i pomoce szkolne, wycieczki, koszt dojazdu do szkoły, ewentualne korepetycje, nauka języka obcego, wydatki na kulturę i jakieś kieszonkowe. 

Młodzi rodzice początkowo mogą być zdumieni wyliczeniami, ukazującymi, że dwoje dzieci to prawie dwukrotnie wyższy koszt odchowania niż pieniądze włożone w wychowanie jednego dziecka. Mówi się, „z drugim dzieckiem jest łatwiej” – także pod względem wydatków. Odpadają bowiem (z reguły) takie zakupy jak wózek, ubranka, zabawki, nosidełka, foteliki, krzesełka do karmienia itp. Niestety, niektórzy młodzi rodzice zapominają, że później dochodzą kolejne poważne obciążenia, jak koszt żłobka/przedszkola, wyższe rachunki za media, wyższe koszty utrzymania itd. Kto myśli o jeszcze kolejnym dziecku, być może będzie musiał zmienić samochód na taki, w którym bez trudu zmieszczą się trzy foteliki/siedziska – a to już kolejna poważna inwestycja. 

Koszt utrzymania dziecka w wieku przedszkolnym różni się też np. od wydatków ponoszonych na nastolatka czy na studenta. Na przestrzeni lat ceny usług i produktów związanych z odchowaniem potomstwa mogą się też niebagatelnie zmieniać. Z tego względu trudno obliczyć zawczasu, ile będą nas „kosztowały” nasze pociechy. Z biegiem czasu wydatki na dziecko stają się przecież codziennością i niekiedy aż trudno uwierzyć, że zsumowane mogą okazać się ceną za… małe mieszkanie.  

Dodaj komentarz